Reklama

Jaruzelski przed Trybunał

Wyrok przekreślający dekrety o stanie wojennym będzie miał skutki nie tylko moralne. Prawdopodobne jest postawienie m.in. gen. Jaruzelskiego przed Trybunał Stanu

Niedziela Ogólnopolska 13/2011, str. 34

Stanisław Markowski

Nowa Huta, 31 sierpnia 1982 r.

Nowa Huta, 31 sierpnia 1982 r.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Jednomyślny wyrok 13 sędziów Trybunału Konstytucyjnego Ewa Kochanowska, wdowa po tragicznie zmarłym w katastrofie smoleńskiej rzeczniku praw obywatelskich, nazywa wielkim pośmiertnym zwycięstwem męża. To właśnie na wniosek Janusza Kochanowskiego, złożony w 2008 r., Trybunał zajmował się sprawą. - Ofiarom stanu wojennego życia to nie wróci, ale jest to akt sprawiedliwości wobec nich - twierdzi Ewa Kochanowska. - Mąż już w stanie wojennym dowodził, że był on nielegalny.
Tymczasem uznano to dopiero po 30 latach od stanu wojennego i ponad 20 latach od odzyskania niepodległości. - My, prości ludzie, wiedzieliśmy już po 13 grudnia, że stan wojenny był nielegalny. Wytrawni prawnicy potrzebowali na to dwóch dekad wolnej Polski! - Ale - lepiej późno niż wcale - podkreśla Janusz Olewiński, szef Ogólnopolskiego Stowarzyszenia Osób Internowanych i Represjonowanych w Stanie Wojennym. Olewiński i jego koledzy występowali o to bezskutecznie od lat 90.

Dwie dekady

Reklama

Teraz wiemy już jednak na pewno, że peerelowska Rada Państwa (uważana za kolegialną głowę państwa) w ogóle nie miała prawa wprowadzić stanu wojennego: konstytucja PRL dawała jej prawo wydawania dekretów tylko w przerwach między sesjami Sejmu. Wprowadziła stan wojenny, na wniosek tzw. Wojskowej Rady Ocalenia Narodowego, kierowanej przez gen. Jaruzelskiego, podczas sesji Sejmu.
Trybunał uznał dekret za sprzeczny z konstytucjami PRL i III RP, ale też z prawem międzynarodowym. - Rada Państwa nie miała prawa rozszerzać konstytucyjnych przesłanek wprowadzenia stanu wojennego o nowe przesłanki nieznane w konstytucji PRL - uzasadniał Mirosław Granat, sędzia TK. Trybunał stwierdził też, iż wprowadzenie stanu wojennego złamało zasadę, że prawo nie może działać wstecz. Tymczasem dekret zawierał sformułowanie, iż działa on z dniem uchwalenia (a nie ogłoszenia), a w dodatku został opublikowany 17 grudnia 1981 r. Mimo to, na jego podstawie już wieczorem 12 grudnia rozpoczęto internowanie działaczy opozycji.
Symboliczny wyrok, akt dziejowej sprawiedliwości, moralne zwycięstwo - takie oceny orzeczenia Trybunału w tych dniach powtarzane są najczęściej. Tym bardziej, że jest dość prawdopodobne, iż będzie to jedyny wyrok sądowy oceniający stan wojenny.
Proces autorów stanu wojennego (podstawą do postawienia zarzutów były m.in. odtajnione dokumenty Układu Warszawskiego, w tym „Myśl przewodnia wprowadzenia na terytorium PRL stanu wojennego ze względu na bezpieczeństwo państwa”, podpisana w 1981 r. przez gen. Jaruzelskiego i Stanisława Kanię) trwający od ponad dwóch lat, a wznowiony przed ponad tygodniem po półrocznej przerwie, nie daje zbyt wielkich nadziei, że zapadnie w nim jakikolwiek wyrok.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Szansa na sukces

Jednak prawnicy zwracają uwagę na inny praktyczny aspekt wyroku TK: może on otworzyć drogę do odszkodowań lub zmian wyroków sprzed lat dla wszystkich, którzy zostali skazani na podstawie zakwestionowanych przepisów.
- I nie chodzi tylko o dawnych opozycjonistów, lecz np. także o osoby skazane za naruszenie godziny milicyjnej - mówi mec. Jerzy Makowski, warszawski prawnik. - Zadośćuczynienie mogą uzyskać również inni, którzy stracili z powodu dekretu, np. rzemieślnicy, przedsiębiorcy. Trzeba będzie wykazać, że szkoda jest skutkiem rygorów stanu wojennego. Taka możliwość pojawia się w przypadku otrzymania odszkodowań w procesach cywilnych, ale i zmiany wyroków karnych. Być może konieczne będzie uchwalenie ustawy, która wprowadzałaby odszkodowawcze skutki wyroku Trybunału.
Po upadku PRL uchwalono kilkanaście ustaw, zgodnie z którymi nieważne są orzeczenia wydane wobec osób represjonowanych za działalność na rzecz niepodległej Polski. Ale przyznają one rekompensaty tylko represjonowanym z powodów politycznych: za działalność związkową czy wydawniczą.
Tymczasem są grupy dotkniętych rygorami stanu wojennego, zwraca uwagę mec. Makowski, które nie mogą z nich korzystać, m.in. ci, którzy utracili pracę i dochody. Do tej pory przed sądami nie miały one większych szans, bo różne niedogodności, zakazy itp. były dotychczas uznawane za legalne. Teraz będą miały taką szansę.

Trzeba tylko uzupełnić

Możliwe jest natomiast postawienie członków WRON przed Trybunałem Stanu. W grudniu 1991 r. grupa posłów złożyła w Sejmie wstępny wniosek o pociągnięcie do odpowiedzialności konstytucyjnej i karnej przed Trybunałem Stanu 26 osób związanych z wprowadzeniem i realizacją stanu wojennego (w tym i gen. Jaruzelskiego). Postępowanie prowadziła sejmowa Komisja Odpowiedzialności Konstytucyjnej Sejmu I i II kadencji. Jednak pięć lat później zdominowany przez SLD i PSL Sejm umorzył je.
- Wniosek o postawienie autorów stanu wojennego przed Trybunałem Stanu jest niemal gotowy, bo można wykorzystać tamten z 1991 r. - mówi senator PiS Piotr Andrzejewski. - Trzeba by go tylko uzupełnić przez przytoczenie nowych okoliczności, które uzasadniałyby wznowienie postępowania przed Trybunałem Stanu. Wyrok w sprawie nielegalności stanu wojennego jest taką okolicznością! Jednak widząc obecne umizgi Platformy Obywatelskiej do SLD, można mieć wątpliwości, czy będzie ku temu wystarczająca większość sejmowa - dodaje senator.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bóg na mundialu. Katolickie akcenty piłkarskich mistrzostw świata

2026-07-20 11:25

[ TEMATY ]

wiara

piłka nożna

mundial 2026

PAP/EPA

Bukayo Saka

Bukayo Saka

Hiszpania pokonała po dogrywce Argentynę 1:0 i po raz drugi w historii sięgnęła po tytuł mistrza świata. Zakończony mundial w USA, Kanadzie i Meksyku zapamiętamy jednak nie tylko z powodów sportowych. Turniej obfitował w świadectwa katolickiej wiary piłkarzy i trenerów – od modlitwy selekcjonera Hiszpanii, przez Mszę św. chorwackiej kadry, po nawrócenie młodego szkockiego zawodnika – podaje Vatican News.

Selekcjoner Hiszpanii Luis de la Fuente nie kryje, że jest praktykującym katolikiem. Pytany o wiarę przed półfinałem z Francją wyjaśnił: „Modlę się codziennie, ale nie dlatego, że jestem na mundialu”. Podkreślił, że jego modlitwa jest przede wszystkim dziękczynieniem. Zaznacza też, że znak krzyża przed meczem nie jest przesądem, lecz naturalnym wyrazem przekonań. Biskup Salamanki José Luis Retana nazwał go człowiekiem odważnie wyznającym publicznie swoją wiarę.
CZYTAJ DALEJ

Obrońca Wrocławia

Habit zakonny przyjął z rąk samego św. Dominika. Był krewnym św. Jacka Odrowąża. Modlitwą uratował Wrocław od najazdu Tatarów i całkowitego zniszczenia w 1241 r.

Błogosławiony Czesław obok św. Jacka Odrowąża należał do księży z otoczenia biskupa krakowskiego Iwona Odrowąża. Prawdopodobnie pełnił funkcję kustosza kolegiaty sandomierskiej. Jako kapłan diecezjalny w 1220 lub 1221 r. wstąpił do dominikanów, a w 1222 r. przybył wraz z innymi współbraćmi, w tym ze św. Jackiem Odrowążem, do Krakowa. Pierwsi dominikanie zamieszkali tam i oddali się pracy kaznodziejskiej i duszpasterskiej. W 1225 r. Czesław udał się do Pragi na prośbę biskupa stolicy Czech. Pracując na terenie tego kraju, stał się założycielem rodziny dominikańskiej na ziemi czeskiej. Po założeniu w 1225 r. klasztoru w Pradze udał się do Wrocławia. Właśnie w stolicy Dolnego Śląska Czesław dał się poznać jako wybitny kaznodzieja. Biskup wrocławski Wawrzyniec przekazał dominikanom kościół św. Wojciecha. Rektorem świątyni, założycielem i pierwszym przeorem wspólnoty zakonnej i prowincjałem został bł. Czesław. W 1241 r. uratował Wrocław od najazdu Tatarów i całkowitego zniszczenia miasta. Tak opisuje jego zasługi dzieło Tutelaris Silesiae: „On to właśnie około 1241 roku, kiedy nawała Tatarów grasowała po Polsce i Śląsku, znajdując się w grodzie sławetnego miasta Wrocławia, razem z innymi wierzącymi w Chrystusa swoimi modlitwami wspaniale obronił miasto przed szaleństwem wrogów”. Również ks. Piotr Skarga w swoich Żywotach świętych pańskich narodu polskiego napisał: „Modlitwą święty Czesław nieprzyjaciół zwojował, miasto w całości zachował. Na ten cud niektórzy z Tatarów nawrócili się do Chrystusa i zakonny habit z ręku błogosławionego Czesława przyjęli, przez których wielu innych Tatarów do wiary świętej nawrócił”.
CZYTAJ DALEJ

Przełożony Bractwa św. Piusa X: watykańskie sankcje nieważne u Boga

2026-07-20 14:15

[ TEMATY ]

Bractwo Kapłańskie św. Piusa X

fsspx.news

Przed Bogiem takie potępienie nie może być ważne - napisał w liście do wiernych Bractwa Kapłańskiego św. Piusa X ks. Davide Pagliarani, opublikowanym 19 lipca, kilkanaście dni po święceniach czterech biskupów, dokonanych bez zgody i wbrew woli papieża. Konsekratorzy i przyjmujący święcenia znaleźli się tym samym w stanie ekskomuniki jako schizmatycy, co potwierdziła 2 lipca Dykasteria ds. Nauki Wiary dodając, że również duchowni należący do Bractwa znajdują się w schizmie, a sprawowany przez nich sakrament pokuty oraz asystowanie przy zawieraniu małżeństwa są nieważne. Na kary kościelne narażają się również wierni świeccy formalnie należący do Bractwa.

Przypominając w emocjonalnym opisie uroczystość święceń biskupich z 1 lipca, ks. Pagliarani wyznał, że „aż do ostatniego dnia” miał „nadzieję na gest życzliwości lub chociaż zwykłe zrozumienie ze strony Stolicy Apostolskiej”. „Ale sakry zostały potępione, a surowość nałożonych sankcji jest bezprecedensowa. Dotykają one nie tylko biskupów, ale także członków Bractwa. Dotknięci są nawet wierni. To potępienie, całkowicie niesprawiedliwe, stanowi ogromne upokorzenie dla ludzi, których jedynym celem jest obrona prawdziwej wiary i praca na rzecz zbawienia dusz. Chcę jednak, abyście wiedzieli, że to głębokie upokorzenie, które dotyka przede wszystkim członków Bractwa, ma w oczach Boga znaczenie, którego nie powinniście ignorować. Ostatecznie, te sakry zostały dokonane dla każdego z was, drodzy wierni. Wasze dusze są prawdziwym skarbem powierzonym Bractwu, tym, co ceni ono najbardziej. Każda dusza posiada nieskończoną wartość. Jeśli, aby zapewnić jej naukę prawdziwej wiary i sprawowanie prawdziwych sakramentów, musimy zapłacić cenę takiego upokorzenia, to jest to tego warte, bo dusza jest bezcenna. Święto Najświętszej Krwi Pańskiej, cena naszego zbawienia, dobitnie nam o tym przypomniało 1 lipca” - wskazał przełożony Bractwa.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję