Reklama

Wędrują pielgrzymi…

Ks. kan. Marek Kurzawa o skrzyżowaniu Szlaków Jakubowych w Lubaniu-Uniegoszczy

Niedziela legnicka 42/2011

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W okresie, kiedy dokonujemy podsumowań wakacyjnych pieszych pielgrzymek, warto przypomnieć, że przez tereny naszej diecezji przebiegają szlaki pielgrzymkowe, które prowadzą do jednego z 3 najbardziej uczęszczanych miejsc pielgrzymkowych (po Jerozolimie i Rzymie) do sanktuarium św. Jakuba w Santiago de Compostela w Hiszpanii.
Na skrzyżowaniu kilku szlaków (wymieńmy tu chociażby Via Regis, Dolnośląską Drogę św. Jakuba, Via Cervimontana, czy „Miedzianą” Drogę św. Jakuba) znajduje się kościół i parafia pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Lubaniu-Uniegoszczy. Kościół początkami swymi sięga XIV w., a stanął w pobliżu jedynego w najbliższej okolicy mostu na rzece Kwisie, co wyjaśnia skrzyżowanie się szlaków starożytnych dróg pielgrzymkowych w tym miejscu - mówi nam proboszcz parafii ks. Marek Kurzawa.

Księga odwiedzin

Reklama

Pytany o pielgrzymów wędrujących tymi szlakami wyjaśnia: - W tym roku, na prośbę Księdza Biskupa założyłem kronikę pielgrzymów wędrujących szlakiem i zatrzymujących się przy naszej świątyni. Na chwilę obecną mamy już ok. 200 wpisów. Niektórzy pielgrzymi idą krótszymi odcinkami, etapami jak np. uczniowie szkół lubańskich, a inni wędrują po całej Europie. Odwiedzając naszą świątynię, proszą o możliwość nawiedzenia kościoła, aby spędzić w nim czas na modlitwie, proszą o pieczątkę w tzw. credencialu - czyli paszporcie pielgrzyma (potwierdzenie obecności w danym miejscu), a ponieważ nasze miasto jest miastem etapowym, zatrzymują się też na nocleg. W bieżącym roku został wydany także polski paszport pielgrzyma.
Pytamy księdza proboszcza, czy wszyscy pielgrzymi znajdują możliwość noclegu w jego parafii. - Z tym mamy trochę problem - odpowiada ks. Marek - Chociaż nie brakuje życzliwości i ze strony Sióstr Magdalenek, których klasztor znajduje się w naszym mieście, i parafii Świętej Trójcy, organizującej noclegi w salkach, czy przez właścicieli tutejszego „Motelu Łużyckiego”, to jednak nie jest to jeszcze tak jak np. w Hiszpanii. Ale jest nadzieja, że w przyszłym roku dzięki porozumieniu z miastem uda się podjąć renowację jednego z budynków gospodarczych w naszej parafii, w którym zostanie otwarte profesjonalne schronisko z możliwością noclegu na 10 miejsc i z obsługą pielgrzymów.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Jakubowi pielgrzymi

Reklama

Kiedy prosimy, aby scharakteryzował przybywających do parafii pielgrzymów, mówi: - Pielgrzymi Jakubowi są całoroczni. Większość chodzi szlakami w okresie letnim, wakacyjnym, urlopowym, ale też pojawiają się pielgrzymi i wiosną. Jeśli pielgrzym idzie z Częstochowy do Fatimy przez Santiago de Compostela, musi mieć na to kilka miesięcy. Jestem pod wrażeniem pielgrzymów, którzy rozpoczynają swoją drogę w Polsce. Był tu np. Francuz polskiego pochodzenia, którego dziadkowie byli emigrantami z Polski. On właśnie idzie z Częstochowy do Fatimy. Jeszcze wędruje. Wiem o tym, bo prowadzi swój blog internetowy. U nas był w maju, a teraz kiedy rozmawiamy, przekroczył granicę szwajcarsko-francuską. Inną ciekawą osobą była dziewczyna wędrująca z Kętrzyna. Wędruje z bardzo szczególnymi intencjami, o których nie mogę powiedzieć, a dotarła do nas w 30. dniu pielgrzymki. Wciąż wędruje, bo też jest o niej informacja w Internecie. Gościliśmy też np. autorów monografii dotyczącej drogi francuskiej w Hiszpanii, państwa Emilię i Szymona Sokolików z 10- miesięczną córeczką. Pielgrzymowali z Białegostoku do Zgorzelca.
Jednym z ciekawszych pielgrzymów był Szwajcar, który szedł z południowo-wschodnich granic Polski z Korczowej do Santiago i dalej do Finisterre, przylądka na końcu Jakubowego Szlaku. On pielgrzymuje już 12 lat, mimo dość poważnego wieku.
Gościliśmy też pielgrzymów z Niemiec, np. 15-osobową grupę z parafii Świętego Krzyża z Görlitz, którzy co roku pielgrzymują polskimi odcinkami Drogi św. Jakuba. Była też grupa pątników, wędrujących „na wspak”, a więc np. ze Strasburga do Częstochowy. Było to 6 osób, które potem dołączyły do grupy pieszej pielgrzymki wrocławskiej. Ostatnio gościliśmy też 2 młodych teologów z Niemiec, jednego z Trewiru, drugiego z Fryburga, którzy również szli „na wspak”, z Niemiec na Górę św. Anny w Polsce.

Budzić świadomość

Nie sposób uniknąć pytania, czy ks. Marek sam przeszedł Szlak Jakubowy? - Całego nie przeszedłem - odpowiada - bo klasyczny pielgrzym Jakubowy rozpoczyna wędrówkę od progu swojego domu. Ale na szlaku byłem dwa razy, na najbardziej popularnych odcinkach w Hiszpanii. Po raz pierwszy w roku 2008 z Pampeluny do Santiago, czyli prawie 650 km, a w roku 2010 z San Sebastian drogą północną, prawie 700 km. Czy było ciężko? Fizycznie owszem, jest to zmaganie się ze swoimi słabościami, bo droga nas pokonuje. Lecz jeśli drogę traktujemy jako pielgrzymkę a nie rajd, to te doznania, spotkania z innymi pielgrzymami, przeżycia są niesamowite. Dlatego w przyszłym roku planuję powrót na pielgrzymi szlak.
Pytamy też, jak to miejsce funkcjonuje w świadomości parafian i mieszkańców miasta. - Cieszę się, że miasto zauważyło, że skrzyżowanie szlaków w tym miejscu, to wielka szansa dla miasta i powiatu chociażby na promocję i popularyzację naszego regionu. Stąd nawiązała się bardzo dobra współpraca i ze starostwem (zresztą starosta lubański też przeszedł szlakiem) i Urzędem Miasta, co daje szansę m.in. na powstanie wspomnianego schroniska. Co roku przeżywamy też święto Jakubowe, podkreślając wagę tych dróg. Nasza miejscowość jest jednym z 5, czy 6 miejsc skrzyżowania się szlaków, a te szlaki - jak mówił Jan Paweł II - budowały Europę.
Cieszę się, że świadomość Szlaków Jakubowych i znaczenia naszej świątyni zagościła także w sercach parafian. Już wiedzą, co oznaczają muszelki, które spotykają na ulicy, a czasem znajdują na swoich posesjach. Cieszą się z przybywających pielgrzymów. Dlatego też narodziła się myśl, aby i w naszej parafii powstał oddział Polskiego Bractwa św. Jakuba, które ma opiekować się pielgrzymami i szlakami. To też pozwala nam na dalszy rozwój duchowy i intelektualny naszej wspólnoty.

Plany na przyszłość

Dzięki pozyskaniu przez powiat środków z Unii Europejskiej, które można było przeznaczyć na zajęcia pozalekcyjne dla dzieci i młodzieży, powstała grupa dzieci, które poznawały Szlaki Jakubowe na Dolnym Śląsku. To 30-osobowa grupa dzieci i 3 wychowawców. Pomagali też w oznakowaniu szlaków na terenie naszego powiatu, a na zakończenie 2-letniego cyklu zorganizowaliśmy przejście szlakiem dla wszystkich chętnych i w tym wydarzeniu wzięło udział ok.150 dzieci.
Pytamy o plany na przyszłość. - Stowarzyszenie Przyjaciół Dróg św. Jakuba, do którego należę, oraz osoby zainteresowane z naszej diecezji bardzo chcą, aby te szlaki stały się bardziej popularne. A dzieje się to nie przez nasze chęci, ale poprzez wędrówki pielgrzymów. Mamy nadzieję, że powstanie monografia popularyzująca szlaki. Ważne też jest, aby kościoły na szlakach były dostępne, otwarte dla pielgrzymów, bo nawiedzenie świątyni dla Jakubowego pielgrzyma jest bardzo istotne. I musimy bardziej uczulić księży proboszczów, jeśli chcemy podtrzymać sakralny charakter tych dróg, a nie tylko turystyczny. Bo przecież jest to Święty Szlak. Jeśli zostanie zagubiony ich sakralny charakter, to staną się tylko trasami rajdowymi, a przecież nie o to chodzi.

2011-12-31 00:00

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Włochy: figura ojca Pio płacze krwią. Sprawę bada specjalna komisja

2026-05-23 11:24

[ TEMATY ]

figura ojca Pio

płacze krwią

specjalna komisja

Agata Kowalska

Święty Ojciec Pio

Święty Ojciec Pio

Leżąca nieopodal Neapolu Casalba stała się w ostatnich dniach miejscem pielgrzymek. Wszystko za przyczyną „nowego cudu” ojca Pio. Na twarzy stojącej przed kościołem figury Świętego odkryto „krwawą łzę”. Miejscowy proboszcz jest przekonany, że „nie jest to dzieło rąk ludzkich, ale znak od Boga”. Na polecenie biskupa sprawę bada specjalna komisja.

Włoskie media szeroko komentują domniemane nadprzyrodzone zjawisko, do którego doszło w parafii Matki Bożej Łaskawej w Casalbie. Jest to niewielka wioska, zamieszkana przez czterysta osób, położona w gminie Macerata Campania i należąca do archidiecezji Capua.
CZYTAJ DALEJ

Św. Joanna d´Arc

[ TEMATY ]

Joanna d'Arc

pl.wikipedia.org

Drodzy bracia i siostry, Chciałbym wam dzisiaj opowiedzieć o Joannie d´Arc, młodej świętej, żyjącej u schyłku Średniowiecza, która zmarła w wieku 19 lat w 1431 roku. Ta młoda francuska święta, cytowana wielokrotnie przez Katechizm Kościoła Katolickiego, jest szczególnie bliska św. Katarzynie ze Sieny, patronce Włoch i Europy, o której mówiłem w jednej z niedawnych katechez. Są to bowiem dwie młode kobiety pochodzące z ludu, świeckie i dziewice konsekrowane; dwie mistyczki zaangażowane nie w klasztorze, lecz pośród najbardziej dramatycznych wydarzeń Kościoła i świata swoich czasów. Są to być może najbardziej charakterystyczne postacie owych „kobiet mężnych”, które pod koniec średniowiecza niosły nieustraszenie wielkie światło Ewangelii w złożonych wydarzeniach dziejów. Moglibyśmy je porównać do świętych kobiet, które pozostały na Kalwarii, blisko ukrzyżowanego Jezusa i Maryi, Jego Matki, podczas gdy apostołowie uciekli, a sam Piotr trzykrotnie się Go zaparł. Kościół w owym czasie przeżywał głęboki, niemal 40-letni kryzys Wielkiej Schizmy Zachodniej. Kiedy w 1380 roku umierała Katarzyna ze Sieny, mamy papieża i jednego antypapieża. Natomiast kiedy w 1412 urodziła się Joanna, byli jeden papież i dwaj antypapieże. Obok tego rozdarcia w łonie Kościoła toczyły się też ciągłe bratobójcze wojny między chrześcijańskimi narodami Europy, z których najbardziej dramatyczną była niekończąca się Wojna Stulenia między Francją a Anglią. Joanna d´Arc nie umiała czytań ani pisać. Można jednak poznać głębiej jej duszę dzięki dwóm źródłom o niezwykłej wartości historycznej: protokołom z dwóch dotyczących jej Procesów. Pierwszy zbiór „Proces potępiający” (PCon) zawiera opis długich i licznych przesłuchań Joanny z ostatnich miesięcy jej życia ( luty-marzec 1431) i przytacza słowa świętej. Drugi - Proces Unieważnienia Potępienia, czyli "rehabilitacji" (PNul) zawiera zeznania około 120 naocznych świadków wszystkich okresów jej życia (por. Procès de Condamnation de Jeanne d´Arc, 3 vol. i Procès en Nullité de la Condamnation de Jeanne d´Arc, 5 vol., wyd. Klincksieck, Paris l960-1989). Joanna urodziła się w Domremy - małej wiosce na pograniczu Francji i Lotaryngii. Jej rodzice byli zamożnymi chłopami. Wszyscy znali ich jako wspaniałych chrześcijan. Otrzymała od nich dobre wychowanie religijne, z wyraźnym wpływem duchowości Imienia Jezus, nauczanej przez św. Bernardyna ze Sieny i szerzonej w Europie przez franciszkanów. Z Imieniem Jezus zawsze łączone jest Imię Maryi i w ten sposób na podłożu pobożności ludowej duchowość Joanny stała się głęboko chrystocentryczna i maryjna. Od dzieciństwa, w dramatycznym kontekście wojny okazuje ona wielką miłość i współczucie dla najuboższych, chorych i wszystkich cierpiących. Z jej własnych słów dowiadujemy się, że życie religijne Joanny dojrzewa jako doświadczenie mistyczne, począwszy od 13. roku życia (PCon, I, p. 47-48). Dzięki "głosowi" św. Michała Archanioła Joanna czuje się wezwana przez Boga, by wzmóc swe życie chrześcijańskie i aby zaangażować się osobiście w wyzwolenie swojego ludu. Jej natychmiastową odpowiedzią, jej „tak” jest ślub dziewictwa wraz z nowym zaangażowaniem w życie sakramentalne i modlitwę: codzienny udział we Mszy św., częsta spowiedź i Komunia św., długie chwile cichej modlitwy prze Krucyfiksem lub obrazem Matki Bożej. Współczucie i zaangażowanie młodej francuskiej wieśniaczki w obliczu cierpienia jej ludu stały się jeszcze intensywniejsze ze względu na jej mistyczny związek z Bogiem. Jednym z najbardziej oryginalnych aspektów świętości tej młodej dziewczyny jest właśnie owa więź między doświadczeniem mistycznym a misją polityczną. Po latach życia ukrytego i dojrzewania wewnętrznego nastąpiły krótkie, lecz intensywne dwulecie jej życia publicznego: rok działania i rok męki. Na początku roku 1429 Joanna rozpoczęła swoje dzieło wyzwolenia. Liczne świadectwa ukazują nam tę młodą, zaledwie 17-letnią kobietę jako osobę bardzo mocną i zdecydowaną, zdolną do przekonania ludzi niepewnych i zniechęconych. Przezwyciężywszy wszystkie przeszkody spotyka następcę tronu francuskiego, przyszłego króla Karola VII, który w Poitiers poddaje ją badaniom przeprowadzanym przez niektórych teologów Uniwersytetu. Ich ocena jest pozytywna: nie dostrzegają w niej nic złego, lecz jedynie dobrą chrześcijankę. 22 marca 1429 Joanna dyktuje ważny list do króla Anglii i jego ludzi, oblegających Orlean (tamże, s. 221-22). Proponuje w nim prawdziwy, sprawiedliwy pokój między dwoma narodami chrześcijańskimi, w świetle imion Jezusa i Maryi, ale jej propozycja zostaje odrzucona i Joanna musi angażować się w walkę o wyzwolenie miasta, co nastąpiło 8 maja. Innym kulminacyjnym momentem jej działań politycznych jest koronacja Karola VII w Reims 17 lipca 1429 r. Przez cały rok Joanna żyje między żołnierzami, pełniąc wśród nich prawdziwą misję ewangelizacyjną. Istnieje wiele ich świadectw o jej dobroci, męstwie i niezwykłej czystości. Wszyscy, łącznie z nią samą, mówią o niej „la pulzella” - czyli dziewica. Męka Joanny zaczęła się 23 maja 1430, gdy jako jeniec wpada w ręce swych wrogów. 23 grudnia zostaje przewieziona pod strażą do miasta Rouen. To tam odbywa się długi i dramatyczny Proces Potępienia, rozpoczęty w lutym 1431 r. a zakończony 30 maja skazaniem na stos. Był to proces wielki i uroczysty, któremu przewodniczyli dwaj sędziowie kościelni: biskup Pierre Cauchon i inkwizytor Jean le Maistre. W rzeczywistości kierowała nim całkowicie duża grupa teologów słynnego Uniwersytetu w Paryżu, którzy uczestniczyli w nim jako asesorzy. Podziel się cytatem
CZYTAJ DALEJ

10 lat na rolkach do Maryi

2026-05-30 17:05

Archiwum Rolkowej Pielgrzymki Wrocławskiej

Rolkowa pielgrzymka łączy pokolenia, osoby świeckie i konsekrowane.

Rolkowa pielgrzymka łączy pokolenia, osoby świeckie i konsekrowane.

27 czerwca na Jasną Górę wyruszy jubileuszowa Rolkowa Pielgrzymka Wrocławska.

Przez wszystkie edycje przewinęło się już setki uczestników, którzy wspólnie pokonali tysiące kilometrów na rolkach dzieląc modlitwę, zmęczenie, radość i codzienność pielgrzymowania. – W świecie coraz częściej doświadczającym samotności i podziałów Rolkowa Pielgrzymka Wrocławska od dekady pokazuje, że wspólny cel potrafi łączyć ludzi niezależnie od wieku, zawodu czy życiowej historii – podkreśla ks. Jerzy Babiak, pomysłodawca i organizator rolkowej pielgrzymki.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję