Pamiętamy, jak ważne były nasze spotkania z Ojcem Świętym, gdy pełnił swoją misję na stolicy Piotrowej, zarówno te w kraju jak i w wielu miejscach na świecie. Zbliża się dzień beatyfikacji sługi Bożego Jana Pawła II. Pomyślmy, jak przeżyjemy ten dzień, a może wybierzemy się do Rzymu?
Pierwszy raz byłam na spotkaniu z Janem Pawłem II w Loreto. Odbywało się tam światowe spotkanie papieża z młodzieżą. Zobaczyłam figurkę Matki Bożej Loretańskiej - tej od majowej litanii. Figurka była czarna, hebanowa z Dzieciątkiem, w ślicznej długiej sukience. Ojciec Święty włączył się w śpiewy, podziwiał tańce, klaskał w rytmie występów młodzieży różnych krajów. Nie odczuwało się różnicy wiekowej między młodymi i Papieżem. O północy odleciał do Rzymu, by o świcie przylecieć znów do Loreto i odprawić Mszę św. w naszej intencji.
„U nas, w Polsce, był wówczas okres kartkowy. W sklepach, na półkach ocet, musztarda i sztuczne kwiatki. Jakże mile byliśmy zaskoczeni, gdy przez megafon wywołano naszą grupę i kazano się zgłosić do biura pielgrzymkowego… Każdy z nas otrzymał od Ojca Świętego Jana Pawła II paczkę z kanapkami, ciastem, sokiem. Pierwszy raz w życiu spotkałam się wtedy z prawdziwą kawą w jednorazowym kubku. Kawa była słodka i z mleczkiem. Wystarczyło wpierw dobrze potrząsnąć tym pojemnikiem i po otwarciu okazało się ze kawa jest gorąca. Tylko Jan Paweł II wiedział, że Polacy są w tym tłumie zziębnięci po całonocnym czuwaniu i spaniu na trawie w śpiworach. Byliśmy głodni, a tych rarytasów nie spodziewaliśmy się. A tu taka niespodzianka od dobrego Boga przez kochane serce i ręce Papieża - Polaka. Wtedy do Loreto, jechaliśmy autokarem pełnym pielgrzymów. Wśród nas był kilkunastoletni chłopiec - na wózku inwalidzkim z kolegą. Rodzice opłacili pielgrzymkę temu chłopcu i koledze, który całą drogę opiekował się niepełnosprawnym. Wielu z nas pomagało wyjąć wózek z autokaru lub wnieść z powrotem, bo był to autokar wysokopodłogowy i miał wąskie drzwi. Niepełnosprawny był przeszczęśliwy, że mógł być w Loreto. Dlatego nie wyobrażam sobie, żeby na beatyfikacji Jana Pawła II nie było sektorów dla osób na wózkach. Przecież to Papież Polak ustanowił 11 lutego Dniem Chorego. To dzięki niemu niepełnosprawni wyszli z domów do ludzi. Dla nich zbiera się 1% podatku, powstają fundacje, turnusy rehabilitacyjne, hospicja... Głęboko wierzę, że już On coś wymyśli. Coś podpowie, by było dobrze.
Legnica
Byłam na spotkaniu z Ojcem Świętym we Wrocławiu - na Mszy św. kończącej obrady 46. Kongresu Eucharystycznego. Następnego dnia byliśmy z mężem w Legnicy. Tu Ojciec Święty powiedział znamienne słowa „ziemia jest w stanie wyżywić wszystkich”. Apelował, aby nie marnować żywności oraz z miłością i sprawiedliwie rozdzielać ja potrzebującym. Niektórzy twierdzili, że byli zbyt daleko od Papieża. A ja się bardzo cieszyłam, że tam jestem, że jestem świadkiem Chrystusa na tym poradzieckim lotnisku. Tak bardzo się cieszyłam, że Papież nas odwiedził. Mogłam być bardzo daleko, a bliskość odczuwałam ogromną.
Byłam też w Krakowie na Błoniach, gdy Ojciec Święty kanonizował królową Jadwigę. Nie przeszkadzało mi, że jestem niska i widziałam plecy pielgrzymów. Ale tam byłam, przeżywałam, modliłam się i to mi wystarczyło. A ta atmosfera. A ta jedność. A te „masy” ludzi młodych i starszych, zdrowych i chorych. A wszyscy bardzo rozmodleni. Jeszcze raz byłam w Krakowie: deszcz leje, Msza św. się opóźnia... Wychodzi kard. F. Macharski i mówi, że Msza św. będzie bez Papieża, bo ten poślizgnął się i rozciął głowę. Nasze serca wtedy lały więcej łez miłości, troski, obawy niż deszcz dookoła. Jak myśmy się o niego bali. Jak myśmy się o zdrowie dla niego modlili. Ksiądz Kardynał odczytał homilię przygotowaną przez Jana Pawła II. Po uroczystościach rozjechaliśmy się do domów. W domu byłam około godz. 21.30 i patrzę jak żartuje z młodzieżą w oknie przy ul. Franciszkańskiej 3 - z plastrem na skroni. Dziękował wszystkim za modlitwy w Jego intencji. Mąż się ze mnie śmiał, że po to jechałam do Krakowa, by go zobaczyć, w telewizji. Jednak tamtych przeżyć nikt mi nie odbierze! Warto było pojechać. No i na drugi dzień Papież żartował w Gliwicach, bo najpierw zbudowano ołtarz, potem go rozebrano i ponownie w nocy naprędce budowano. A on mówił: „Ja to bym z takim Papieżem nie wytrzymał: ma przyjechać - nie przyjeżdża, nie ma przyjechać - przyjeżdża”. Nie było na świecie drugiego tak świętego, dobrego, kochanego i kochającego człowieka!
A czy pamiętamy jego modlitwę Liturgią Godzin w Krakowie, na Wawelu? Pokazał nam wszystkim, że jeśli Bóg jest na pierwszym miejscu, to wszystko jest na właściwym miejscu. Wszyscy czekali. Wszyscy milczeli. Wszyscy podziwiali go. Nikt nie śmiał przeszkadzać. Dla nas wszystkich była to chwila zatrzymania się i refleksji. Chwila budująca i ustanawiająca właściwą hierarchię wartości.
Rzym
Byłam też w Rzymie na beatyfikacji Ojca Pio... Nikt mi nie powie, że w telewizji lepiej widać, bo to nie to samo! Ile już było w TV beatyfikacji i kanonizacji, a ile z nich głęboko przeżyliśmy i zapamiętaliśmy? No może Matkę Teresę z Kalkuty, Faustynę Kowalską czy ks. Jerzego Popiełuszkę. To jest wielkie przeżycie! To jest wielka Msza św.! To jest czas kiedy niebo łączy się z ziemią. Kiedy wszyscy święci beatyfikowani i słudzy Boży są bardzo blisko nas, naszych serc, naszych słabości i ograniczeń. To się czuje! Radość całego nieba! Nie chcę powiedzieć, że tak nie jest na każdej Mszy św. Ale tam być i widzieć, jak Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował Ojca Pio (nie byłam na kanonizacji). Jak Papież to głęboko przeżywał. Jak ten moment był dla niego ważny, podniosły, pełen szczęścia!
Jedź do Rzymu
A teraz?! Teraz to on będzie beatyfikowany... I całe niebo będzie się cieszyć, zwłaszcza ci, których wyniósł do chwały ołtarzy. Wśród nich tylu Polaków. Życzę każdemu, żeby tam był. Nieważne, że zobaczy się niewiele, może tylko na telebimach. Tam będzie mnóstwo Brazylijczyków i Meksykanów, choć oni mają dużo dalej niż my. Ale jak oni go kochają! Jedź, Polaku, i pomachaj z Rzymu biało-czerwoną chorągiewką, jak to widać na skokach Adama Małysza. Świadcz o tym, że pamiętasz o Janie Pawle II, że wcielasz w życie jego słowa: Nie lękajcie się! Otwórzcie drzwi waszych serc Chrystusowi”, albo: „Wymagajcie od siebie, nawet gdyby inni od was nie wymagali”.
Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków
W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.
Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
W rzymskiej Poliklinice Gemelli, do której przybędzie we wtorek papież, by poddać się operacji usunięcia guzka na płucu wprowadzono szereg środków bezpieczeństwa, w tym ochrony przed cyberprzestępcami, poszukującymi poufnych danych - podał dziennik „Il Messaggero”.
Według włoskiej gazety w wielkim szpitalu w Wiecznym Mieście wdrożony został nadzwyczajny plan nadzoru obszarów w jego wnętrzu, na oddziałach i korytarzach, a także wejść głównych i bocznych oraz laboratoriów analiz klinicznych.
Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków
W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.
Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.