To imię szczególnie zasłużone dla historii polskiej państwowości i polskiej świętości. Zygmunt Karol Gorazdowski z Gorazdowa, herbu Prawdzic, urodził się w Sanoku 1 listopada 1845 r. Był drugim z siedmiorga dzieci Feliksa i Aleksandry z Łazowskich h. Łada. Pierwsze miesiące życia spędził w majątku swojej babki i cudem uniknął śmierci w czasie rzezi galicyjskiej.
Naprzód ku Bogu!
Wychował się w dobrej rodzinie katolickiej, w której pielęgnowano głęboki patriotyzm. Szkołę elementarną i gimnazjum ukończył w Przemyślu, dokąd przeniosła się jego rodzina. Wykazał się jako uczeń pilny i pracowity – znajdował się zwykle w czołówce najlepszych uczniów w klasie. Odznaczał się szczególnym zamiłowaniem do historii, geografii i języka polskiego.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
W 1863 r. uciekł z gimnazjum, by wziąć udział w powstaniu styczniowym. Po jego klęsce wrócił do rodzinnego domu. Ukończył gimnazjum i podjął studia prawnicze na Uniwersytecie im. Jana Kazimierza we Lwowie.
Reklama
Już w 1865 r. Zygmunt przerwał jednak studia i wstąpił do Wyższego Seminarium Duchownego we Lwowie. Tam spotkała go wielka próba wiary. Ze względu bowiem na nasilenie się choroby płuc i zagrażające życiu krwotoki jego święcenia kapłańskie zawieszono na czas nieokreślony. W tym czasie złożył Bogu ślub: „Wszechmogący, zmiłuj się nad kornym Twym sługą, użycz mi sił, bym spełnić mógł swe posłannictwo, a całe życie poświęcę dla dobra bliźnich”. Dwa lata później, w 1871 r., stan jego zdrowia na tyle się poprawił, że mógł oddać się Bogu i Kościołowi, przyjmując święcenia kapłańskie w katedrze lwowskiej.
Pracował jako wikariusz m.in. w: Tartakowie, Wojniłowie, Bukaczowce, Gródku Jagiellońskim i Żydaczowie. Jego charyzmatem była wyjątkowa zdolność łączenia pracy duszpasterskiej i charytatywnej. W kronice parafialnej zapisano, że nawet Żydzi całowali jego ubranie i nazywali go świętym człowiekiem.
W tym czasie dał się poznać także jako biegły w piórze autor pism i opracowań religijno-katechetycznych, adresowanych głównie do dzieci i młodzieży. Opracował i wydał drukiem Katechizm, który w ponad 50 tys. egzemplarzy rozszedł się po Galicji, Śląsku, a nawet Ameryce.
W Zasadach i przepisach dobrego wychowania ks. Gorazdowski, pamiętając zapewne własne dzieciństwo, pisząc o miłości macierzyńskiej, zaznaczał, że została ona wlana w serce matczyne, aby także w dziecku wzbudzić „uczucie miłości, która ma się kiedyś zwrócić naprzód ku Bogu, a wreszcie ku wszystkiemu, co piękne i szlachetne”.
Wydał ponadto Rady i przestrogi – dla młodzieży męskiej oraz Niezapominajki – dla młodzieży żeńskiej.
Ciekawostką jest, że to właśnie ks. Gorazdowski zapoczątkował w archidiecezji lwowskiej praktykę wspólnej Pierwszej Komunii św. dla dzieci, był także propagatorem pamiątek pierwszokomunijnych i pamiątek związanych z sakramentem bierzmowania.
Serce przy Bogu, ręce przy pracy
Reklama
W 1877 r. kapłan został przeniesiony do Lwowa, gdzie spędził 40 lat życia, pracując w kilku parafiach i prowadząc działalność charytatywną. Pragnął „być wszystkim dla wszystkich, aby zbawić choć jednego”. Już samo wyliczenie dzieł, których się podjął, budzi przekonanie, że jego miłość bliźniego była mocno zakorzeniona – jak podkreślił papież Benedykt XVI w homilii kanonizacyjnej – w pobożności opartej na sprawowaniu i adoracji Eucharystii. Głębokie przeżywanie Ofiary Chrystusa prowadziło go ku chorym, biednym i potrzebującym.
Zakładał liczne towarzystwa miłosierdzia, a w 1882 r. sprowadził tercjarki franciszkańskie, które podjęły się prowadzenia „taniej kuchni ludowej”. Korzystał z niej także br. Albert Chmielowski, ilekroć przebywał we Lwowie. Siostry dały początek założonemu w 1884 r. Zgromadzeniu Sióstr Miłosierdzia św. Józefa, zwanemu popularnie józefitkami. W miarę rozwoju zgromadzenia włączał siostry w posługę cierpiącym w założonych przez siebie dziełach oraz w tych powstających w szpitalach, sierocińcach i ochronkach. Dojrzewające w życiu zgromadzenia hasło: „Serce przy Bogu, ręce przy pracy”, pomagało siostrom w apostolstwie miłosierdzia.
Reklama
Mówiono, że był „okiem ślepemu, nogą chromemu, ojcem dla ubogich”. Jako sekretarz Instytutu Ubogich Chrześcijan we Lwowie ks. Gorazdowski założył dom pracy dobrowolnej dla żebraków. Już w pierwszym roku jego istnienia 170 bezdomnych żebraków, wśród których znajdowały się także dzieci, znalazło tam dach nad głową, opiekę i pracę według własnych możliwości. Zainicjował także działalność zakładu dla nieuleczalnie chorych i rekonwalescentów, którzy na skutek rządowej ustawy po 6 tygodniach pobytu w szpitalu, bez względu na stan zdrowia, byli z niego usuwani. Z kolei dla ubogich studentów Seminarium Nauczycielskiego otworzył Internat św. Jozafata. Po 34 latach istnienia placówka mogła się poszczycić wieloma wychowankami, którzy obejmowali nawet wybitne stanowiska w szkolnictwie. Z jego inicjatywy powstał także Zakład Dzieciątka Jezus, w którym opiekę znajdowały porzucone niemowlęta. Do końca życia założyciela znalazło tam opiekę ok. 3 tys. dzieci, a wiele matek powróciło do Boga i znalazło godne zatrudnienie. Ksiądz Gorazdowski powołał też Towarzystwo Opieki nad Niemowlętami, które objęło opieką ubogie matki wychodzące z lwowskiego zakładu położniczego i ich dzieci. Dzięki jego staraniom powstał także Związek Katolickich Towarzystw Dobroczynnych, który scentralizował prace poszczególnych dzieł chrześcijańskiego miłosierdzia i nimi kierował.
Do Parafii św. Mikołaja we Lwowie, w której ks. Zygmunt był proboszczem, przybywali żebracy z całego miasta, wiedząc, że „ksiądz dziadów” ich nie przegoni.
Perła wśród duchowieństwa
Działalność charytatywna nie przysłoniła codziennej posługi kapłańskiej ks. Gorazdowskiego. Przed jego konfesjonałem ustawiały się długie kolejki. Penitenci mogli zgłaszać się o każdej porze, a i on odwiedzał w domach najbardziej zatwardziałych grzeszników.
Niestrudzony apostoł miłosierdzia założył także katolicką szkołę polsko-niemiecką i sprowadził do pracy w niej Braci Szkół Chrześcijańskich. Odpowiadając na wezwanie Ojca Świętego, by wydawać tanie dzienniki i pisma dla ludu, założył Gazetę Codzienną. Za obie inicjatywy wiele wycierpiał od tych, którzy sprzeciwiali się takim aktywnościom duchownych. W podjętych dziełach mógł jednak liczyć na wsparcie abp. Józefa Bilczewskiego.
Ksiądz Zygmunt Gorazdowski zmarł 1 stycznia 1920 r. we Lwowie i został pochowany na Cmentarzu Łyczakowskim. Ojciec Święty Jan Paweł II beatyfikował go 26 czerwca 2001 r. we Lwowie, nazywając „prawdziwą perłą łacińskiego duchowieństwa archidiecezji lwowskiej”.
Jednym z największych cudów za wstawiennictwem bł. ks. Zygmunta, który był ważnym świadectwem na drodze do jego kanonizacji, było uratowanie kobiety, która w lipcu 2002 r. po ciężkim wypadku samochodowym znalazła się w stanie zagrożenia życia.
23 października 2005 r. papież Benedykt XVI ogłosił go świętym podczas uroczystego zamknięcia Roku Eucharystii i XI Zgromadzenia Zwyczajnego Synodu Biskupów, w Światowym Dniu Misyjnym.
Wielu znalazło u ks. Zygmunta „obronę przez zwycięstwo” – bo to właśnie oznacza jego imię. Torując drogę zwycięstwu nad miłością własną tym, którzy włączali się w jego dzieła, dał wielu potrzebującym opiekę i obronę przed nędzą fizyczną i duchową.
