Reklama

W wolnej chwili

Noc ciemna

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Do tej pory zamarzło w Polsce blisko czterdzieści osób, a synoptycy prognozują, że zima tak szybko nie odpuści. Dla bezdomnych mróz to jak wyrok śmierci. Na zewnątrz nie mają szans na przetrwanie. Niedawno w taką właśnie mroźną noc do sąsiedniego bloku wezwano policję. Mieli usunąć z ostatniego piętra dwóch pijaniutkich, śmierdzących i hałaśliwych dzikich lokatorów, którzy rozłożyli sobie przybrudne śpiwory między mieszkaniami 24. i 25. Na swoje nieszczęście nie tylko uwili sobie tam gniazdko, ale też zaczęli spożywać alkohol i śpiewać pieśni patriotyczne. Nie protestowali szczególnie, gdy policjanci wsadzali ich do samochodu. Grzecznie zwracali się do nich per „panie władzo”. Zaparli się dopiero wtedy, gdy usłyszeli, dokąd zostaną zawiezieni. Przytulisko oznaczało resztę nocy w abstynencji, co wydało się obu panom męką nie do wytrzymania. „Za jakie grzechy?!” – dochodziło już z wnętrza radiowozu.

Przytuliska przepełnione. Władze kilku miast uruchomią, jeśli będzie trzeba, dodatkowe lokale. Nikt nie zamarznie! – zapewniają pracownicy samorządowych i pozarządowych instytucji.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

– Dlaczego ci ludzie tak głupio, tak nierozsądnie się zachowują? – pyta zdenerwowana kobieta, która wezwała mundurowych po spotkaniu nocą w środku miasta pary starszych ludzi z drewnianym wózkiem pełnym jakichś szpargałów, zwieńczonym uszkodzonym fotelem bujanym. Oni sami, okutani w niezliczoną ilość odzienia, byli niemal z tym wózkiem zespawani. Temperatura spadła poniżej -15°C. Przyjechała straż miejska. Chłopcy uparli się, że nie zostawią biedaków na pastwę mrozu. Tłumaczeniom, namawianiom, nawet jakimś lekkim mocowaniom się nie było końca.

– Zawieziemy was w miłe miejsce, gdzie będą spokój i cisza, ciepło i gorąca zupa – przekonywali strażnicy. Nie udało się. Staruszkowie zareagowali na tę próbę, zapewne jak na wszystkie poprzednie, strasznym gniewem, wyzwiskami, wygrażaniem pięścią, pluciem, drapaniem i groźbami o „rzuceniu klątwy”. Jeden ze strażników krzyknął wreszcie:

– Ludzie, przecież wam krzywdy tam nie zrobią!

– Jak to nie?! – odwrzeszczał staruszek. – Wolność, wolność nam zabiorą!

Spór nabrał więc charakteru fundamentalnego.

Pamiętam, jak kilka lat temu jako dziennikarz towarzyszyłam streetworkerom przemierzającym zamarzające ulice w poszukiwaniu bezdomnych. Zaglądaliśmy w ciągi kanalizacyjne, węzły ciepłownicze, opuszczone budynki, ogródki działkowe, pustostany, a nawet zagajniki, szukając koczowisk bezdomnych. Najgorzej było w nocy, gdy światłem latarki szperało się w kompletnej ciemności w poszukiwaniu najmniejszego ruchu albo ludzkiego kształtu w stertach gałganów, śmieci, porzuconych sprzętów. Krąg światła nie zawsze wygarnie z tej lodowatej ciemności człowieka. Po godz. 21 natknęliśmy się na parę w mocno średnim wieku. Fioletowi od mrozu albo tego, czym od lat się upijają, oznajmili natychmiast, że nigdzie nie pójdą.

– Ale dlaczego? – dopytywaliśmy chórem.

– Z powodu miłości – odpowiedzieli z pełną powagą.

Reklama

Nie dadzą się rozdzielić, a tak by się stało, bo przytuliska nie są przecież koedukacyjne. Wróciliśmy do nich tej nocy, bo mróz tężał z każdą chwilą, by usłyszeć ponowne „nie”. Dopiero gdy odchodziliśmy ze spuszczonymi głowami, rzucili od niechcenia, żebyśmy wrócili, gdy zrobi się naprawdę zimno.

– Co znaczy „naprawdę”?

– Jakieś -30°C – mruknęli.

Mam ogromny szacunek do ludzi, którzy – gdy kolejną noc mróz weźmie we władanie miasto – ruszą w ten lodowaty mrok, by mocować się z ludzkim uporem, nałogami, głupotą, by ratować człowieka, czasem samego przed sobą. Mają w plecakach kanapki i termosy z gorącą herbatą, a w sercach ten specyficzny rodzaj empatii, która rodzi mój niekłamany podziw. Pójdą pieszo tam, dokąd strach iść za dnia, będą kręcić się po mieście w autobusie – ogrzewalni; będą w schroniskach myć, karmić i odziewać ludzi w kryzysie. Ot, nocne życie miasta. Na dobrą sprawę każdy z nas staje się częścią tej Bożej ekipy, gdy zatrzyma się na widok kimającego na przystanku człowieka, podwiezie błądzącego bez celu albo nie pozwoli kolejnemu zasnąć w osiedlowym śmietniku.

Pamiętajmy, że w Polsce na ulicy żyje ok. 30 tys. ludzi.

2026-02-03 11:34

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Mistrz

„Nie licz już. Ja sobie dodaję jeszcze lat… Nie licz”. Nie do końca jestem posłuszna. Uparcie odliczam kolejne lata od chwili, kiedy Cię poznałam, jedynie nie wypowiadam liczby na głos.

Ilekroć w drodze na koncerty przejeżdżaliśmy z chórem obok katedry częstochowskiej, ks. Kazimierz rzucał tradycyjnie żartobliwe: „A w tym kościele podawałem Margitę do Pierwszej Komunii św.”. Tak się ta znajomość rozpoczęła, pierwszokomunijnie, zanim bowiem mnie „podał”, ks. Kazimierz do tej Pierwszej Komunii mnie przygotował. Przekazał, co w niej najważniejsze, wszystkiego wyuczył i wymusztrował porządnie. A przy okazji wyłuskał mój muzyczny talent. W jego dziecięcej katedralnej scholi przez kilka lat piszczałam nieco jeszcze mysim głosikiem. „Musi być dobra” – usłyszała od niego moja mama, gdy przy okazji jakiejś uroczystości w katedrze wspomniała mu o moich planach studiowania na ówczesnym ATK. Dałam radę. Dostałam się i choć nie poszłam w jego ślady, bo zamiast muzykologii wybrałam psychologię, to lata studiów pamiętam głównie przez pryzmat chóru akademickiego, który prowadził i w którym byłam już całkiem konkretnym altem. Choćby same historie z tych pięciu chóralnych lat wystarczyłyby na książkę o nim, potężne tomisko. Uzbierało się tych historii, oj, uzbierało. Działo się, oj, działo. Zjechaliśmy razem kawał Europy, przekraczając każdego roku żelazną kurtynę, granicę systemów. My, młodzi, zachłystywaliśmy się tym wolnym, bogatym światem, a on cieszył się z nami, ale dbał, byśmy z tego zachłyśnięcia nie dostali zawrotu głowy, nie zgubili po drodze tego, co ważne, nie zgubili wartości. Krytycznym okiem patrzył na to, co Francja – nasza ukochana, najczęściej odwiedzana przez chór Francja – zrobiła ze swoim chrztem. „Grzmiał” nad nią jak nad fałszującym chórzystą.
CZYTAJ DALEJ

Panie, daj mi mocną wiarę, abym nie wątpił w Twoją pomoc!

2026-08-10 12:31

[ TEMATY ]

rozważania

O. prof. Zdzisław Kijas

pexels.com

Wiara mówi, że Bóg jest szczęśliwy, kiedy człowiekowi powodzi się dobrze. Że nie jest On Bogiem, który by zazdrościł szczęścia człowiekowi. Jest gotów przyjść mu z pomocą, kiedy jest o nią proszony. Nie narzuca się, ale też nie odmawia pomocy, kiedy człowiek zwraca się o nią do Boga.

Jezus podążył w okolice Tyru i Sydonu. A oto kobieta kananejska, wyszedłszy z tamtych stron, wołała: «Ulituj się nade mną, Panie, Synu Dawida! Moja córka jest ciężko nękana przez złego ducha». Lecz On nie odezwał się do niej ani słowem. Na to podeszli Jego uczniowie i prosili Go: «Odpraw ją, bo krzyczy za nami». Lecz On odpowiedział: «Jestem posłany tylko do owiec, które poginęły z domu Izraela». A ona przyszła, padła Mu do nóg i prosiła: «Panie, dopomóż mi». On jednak odparł: «Niedobrze jest zabierać chleb dzieciom, a rzucać szczeniętom». A ona odrzekła: «Tak, Panie, lecz i szczenięta jedzą okruchy, które spadają ze stołu ich panów». Wtedy Jezus jej odpowiedział: «O niewiasto, wielka jest twoja wiara; niech ci się stanie, jak pragniesz!» Od tej chwili jej córka była zdrowa.
CZYTAJ DALEJ

Jasna Góra: kulminacja największego szczytu pielgrzymkowego

2026-08-11 09:48

[ TEMATY ]

Jasna Góra

Karol Porwich/Niedziela

Kilkadziesiąt tysięcy pielgrzymów może dotrzeć do sobotniego popołudnia na Jasną Górę przed przypadającym 15 sierpnia świętem Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny. W kulminacji największego szczytu pielgrzymkowego przybędą m.in. uczestnicy pielgrzymek ze stolicy i żołnierze.

W poniedziałek na Jasną Górę dotarło ok. 1,5 tys. uczestników 46. Pieszej Pielgrzymki Wrocławskiej wraz z dwoma tamtejszym biskupami pomocniczymi Jackiem Kicińskim i Maciejem Małygą, z których pierwszy odprawił dla pielgrzymów mszę na jasnogórskich wałach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję