Myślą przewodnią, która spajała go w tym roku, choć nikt wprost jej wcześniej nie wskazywał, było spotkanie.
Przyjęci do misji
Czasownik „spotkać się” w języku polskim dawniej miał przede wszystkim związek z natknięciem się na kogoś w czasie drogi. Seminaryjna droga formacji składa się z kilku szczególnie ważnych punktów. Jednym z nich jest admissio, które ma miejsce w krótkim czasie po obłóczynach, czyli po przyjęciu sutanny. Co kryje się pod tą łacińską nazwą? Słowo to pochodzi od rzeczownika admittere i oznacza dopuszczenie, przyjęcie, pozwolenie na wejście. Seminarzysta staje w czasie Eucharystii przed swoim ordynariuszem, aby usłyszeć swoiste „tak”, za którym kryje się informacja: możesz wejść na drogę bezpośredniego przygotowania do święceń diakonatu i prezbiteratu.
Pomóż w rozwoju naszego portalu
Reklama
W tym roku „tak” usłyszało siedmiu seminarzystów z archidiecezji częstochowskiej: Aleksander Kozerski, Igor Mesjasz, Tomasz Piechowicz, Patryk Pożarlik, Łukasz Syrek, Franciszek Wojtyła oraz Paweł Woźniak. Eucharystycznemu spotkaniu, w czasie którego dokonał się obrzęd przyjęcia, przewodniczył abp Wacław Depo. Homilię wygłosił natomiast biskup sosnowiecki Artur Ważny. Odwołał się w niej do fragmentu Ewangelii według św. Jana opisującego spotkanie, podczas którego Pan Jezus powołał pierwszych uczniów. To wydarzenie miało miejsce o „dziesiątej godzinie dnia”. Biskup wezwał seminarzystów, aby przypomnieli sobie swoją „dziesiątą godzinę dnia”, czyli moment, w którym spotkali Jezusa i słowo, które wtedy w nich wybrzmiało. Biskup Artur wskazał na trzy wymiary Słowa. Po pierwsze, życie nie jest GPS-em, który można zaprogramować – ono jest darem, trzeba je przyjąć i zaufać Bogu, a nie na siłę przejmować kontrolę nad nim. Po drugie, Bóg wkracza po swojemu, On wie, co robić i kiedy, dlatego dając nam życie, jednocześnie zaprasza nas do dialogu ze sobą i rozważania misterium Jego obecności w tym życiu. Po trzecie, On jest Emmanuelem – Bogiem z nami. Taka postawa jest ściśle związana z milczeniem, czyli przestrzenią dojrzewania Słowa w nas. Tutaj kaznodzieja wskazał na postawę Zachariasza, który w pierwszej chwili nie uwierzył Bogu, ale uczynił to w przestrzeni ciszy, którą Bóg na niego zesłał.
Od stołu eucharystycznego do wigilijnego
Po zakończeniu Mszy św. uczestnicy Liturgii udali się do refektarza. Ksiądz rektor Ryszard Selejdak powitał wszystkich przy obficie zastawionym stole, po czym dziekan seminarzystów odczytał Ewangelię o narodzinach Syna Bożego. Po poświęceniu opłatków abp Depo zaprosił zebranych do składania sobie życzeń. Łamanie się opłatkami, towarzyszące wymienianiu się dobrym słowem, niemalże nie miało końca. Wreszcie nadszedł czas, by zasiąść do stołu. W czasie wigilijnego spotkania seminaryjni kantorzy i organiści śpiewali kolędy. Pokój i radość gościły w sercach wszystkich, co w sposób symboliczny wyrażało betlejemskie światło pokoju, które paliło się obok żłóbka.
Tradycyjnie na zakończenie spotkania biskupi przenieśli figurę Dzieciątka Jezus z refektarza do żłóbka w Kościele Jezusa Chrystusa Najwyższego i Wiecznego Kapłana. Tam też wykonano łaciński hymn Adeste fideles.
Radość trwała nadal. Rocznik seminarzystów, któremu patronuje św. Maksymilian Maria Kolbe, kontynuując dobry zwyczaj, wyruszył w strojach kolędników do wszystkich mieszkańców i pracowników obecnych w seminaryjnym domu. Z gitarą, workiem cukierków i pamiątkowymi zdjęciami wędrowali od drzwi do drzwi, śpiewając ze wszystkich sił i z wielką radością kolędy i pastorałki.
Aby wszyscy stanowili jedno
Święty Łukasz zapisał w Dziejach Apostolskich słowa Apostołów: „My nie możemy nie mówić tego, cośmy widzieli i słyszeli”. Z tymi słowami w sercach seminarzyści, niczym anielscy posłańcy, wyruszyli do rodzinnych parafii. Wspomniany czas spotkań był przede wszystkim doświadczeniem Boga żywego i prawdziwego, pełnego pokoju i delikatności. To wszystko, co spotkało w tym czasie seminarzystów, posłużyło im do ogłaszania światu radosnej nowiny, która wypływa z tajemnicy Bożego Narodzenia. Niech to wszystko, co spotkało każdego z nas w tym świątecznym czasie, nie zostanie utracone, ale niech będzie okazją do odkrywania Boga, który jest nam bliski. Niech ten czas będzie okazją do spotkania ludzi dobrej woli ze sobą nawzajem, a przede wszystkim z Bogiem, abyśmy wszyscy stanowili jedno w Nim.
