Ta 8-kilometrowa pielgrzymka miała miejsce 17 lutego. Nabożeństwo rozpoczęto Mszą św. sprawowaną w brańskiej świątyni przez ks. Krzysztofa Napiórkowskiego, proboszcza domanowskiego i ks. Daniela Konika, wikariusza brańskiego. W wygłoszonym kazaniu ks. Krzysztof podkreślał wielkość ofiary krzyżowej Pana Jezusa oraz potrzebę rozważania męki Pańskiej.
Po Mszy św. zebrani wyruszyli na trasę pielgrzymki, eskortowani przez strażaków z OSP Brańsk i OSP Domanowo. Od kościoła w Brańsku do końca Patok Drodze Krzyżowej przewodniczyła parafia w Brańsku, następnie przewodnictwo przejęła parafia w Domanowie. Na początku grupy niesiono duży drewniany krzyż, ukazywany wszystkim przy odczytywaniu rozważań poszczególnych stacji. W tym roku w sposób szczególny modliliśmy się za naszą Ojczyznę. Rozważania ukazywały narodowe grzechy Polaków. Prosiliśmy Chrystusa, aby pomagał nam dźwigać się z tych słabości oraz chronił naszą Ojczyznę i jej mieszkańców przed zagrożeniami duchowymi i moralnymi, dodawał sił do mężnego stawania w obronie wiary i życia nią na co dzień. Pomiędzy stacjami śpiewano pieśni wielkopostne oraz Gorzkie Żale.
Zakończenie Drogi Krzyżowej miało miejsce w sanktuarium Matki Zbawiciela w Domanowie. Tam ks. prał. Janusz Łoniewski przewodniczył adoracji eucharystycznej i modlitwie za wstawiennictwem Matki Bożej Domanowskiej oraz udzielił zebranym błogosławieństwa Najświętszym Sakramentem. W nabożeństwo Drogi Krzyżowej aktywnie włączyli się parafianie domanowscy: koła różańcowe, dzieci przygotowujące się do I Komunii świętej, młodzież przygotowująca się do przyjęcia sakramentu bierzmowania, mieszkańcy poszczególnych wiosek, prowadzące śpiew członkinie zespołu „Mianka”. Ta, inna niż zwykle, forma odprawienia Drogi Krzyżowej daje nam możliwość ofiarowania Panu Bogu swojego trudu i niedogodności wynikających z długiego marszu czy niesprzyjającej pogody oraz rozpoczęcia Wielkiego Postu pod opieką Matki Zbawiciela.
Stanisław Kulon, „Sybiracka Droga Krzyżowa”. Matka rzeźbiarza
z dziećmi po przywiezieniu na zesłanie
Najpierw zmarł 2-tygodniowy Oleś, urodzony za Uralem. Później 3-letni Miecio, następnie 7-letni Kazik. Po nich rodzice – 39-letnia matka i 52-letni ojciec. Powróciło ich z nieludzkiej ziemi do Polski tylko troje
Stanisław Kulon, dobiegający dziś dziewięćdziesiątki, maluje romantyczny obraz dzieciństwa spędzonego w drewnianym domu kresowych Sobsk, który pobudował ojciec – osiedleniec legionista na ziemi podarowanej przez II RP w nagrodę za udział w walkach o wolną Polskę. Matka malowała i pięknie śpiewała, wychowywała pięcioro dzieci, szóste – pod sercem. Ten pełen spokoju obraz jak cięciem bicza przerwała sowiecka dzicz, która z początkiem lutego 1940 r. wbiegła o 5 nad ranem w ośnieżony sen dziesięcioletniego Staszka. Bili kolbami w drzwi, okna. Strzelali na oślep i wrzeszczeli: – Wychadi! Wychadi! Rodzina Kulonów, tak jak pozostałe rodziny w osadzie Sobsk koło Podhajec, miała pół godziny na opuszczenie gospodarstwa. Ociągających się popychano kolbami, smagano biczami. Załadowani na sanie jechali do najbliższej stacji, aby – wtłoczeni w 60 osób w bydlęcym wagonie – po kilku miesiącach dotrzeć do uralskich lasów. Z blisko dwóch tysięcy osób wywiezionych z powiatu Podhajce wróciło do Polski kilkaset. Resztę przykryła obca ziemia. Nie było dla nich cmentarza, tylko las.
Bp Domenico Beneventi, stojący na czele diecezji San Marino – Montefeltro, opisuje nastrój, w jakim ta mała republika oczekuje na wizytę pasterską Papieża Leona XIV, zaplanowaną na 22 sierpnia. Opowiada o jej starożytnych korzeniach chrześcijańskich, głębokim poczuciu wspólnoty oraz wysiłkach regionu na rzecz pojednania i aktywnej neutralności.
„W sercu Republiki świadectwo pokoju, które przemawia do świata” – to napis widniejący przy wejściu do państwa San Marino, gotowego na przyjęcie jutro, 22 sierpnia, Papieża Leona XIV. W środkowej części Apeninów, wśród łagodnych wzgórz, ulice są uroczyście udekorowane na przybycie Papieża. „Chcemy umocnić się w wierze” – powiedział Vatican News bp Beneventi. Hierarcha postrzega wizytę Papieża jako zachętę dla diecezji na drodze ku otwartości, wsparciu, pojednaniu i pokoju.
- Jest ciężko, ale jest też duża satysfakcja, kiedy wchodzi się na Jasną Górę, to szczególne miejsce dla nas wierzących – mówią pielgrzymi, którzy wyruszyli z Kurowic na pielgrzymi szlak. Ponad 290 pątników z parafii w Kurowicach, Andrespolu, Bedoniu i Tuszyna tworzy 7. grupę 101 Łódzkiej Pieszej Pielgrzymki. Dla jednych pielgrzymowanie to tradycja, dla innych – pierwszy krok na pielgrzymim szlaku. Ale łączy ich wszystkich modlitwa, intencje i pragnienie przeżycia rekolekcji w drodze.
Pielgrzymowanie rozpoczęła Msza św. w kościele Najświętszego Serca Jezusowego w Kurowicach, której przewodniczył o. bp Piotr Kleszcz OFMCOnv. i który w homilii wskazał, że najważniejszym celem pielgrzymki nie jest pokonanie kilometrów, ale uczenie się miłości. – Na pielgrzymkę idziemy nie dlatego, żeby zgubić kalorie, żeby zgubić jakieś kilogramy, nie dlatego, żeby sprawdzić siebie (...), ale przede wszystkim idziemy dlatego, żeby uczyć się kochać, uczyć się miłości – mówił kaznodzieja.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.