Reklama

Niedziela na Podbeskidziu

Potrójny jubileusz

Historia 40 lat obecności Boga w tym miejscu mierzy się wielkim rozdziałem tego, co się dzieje w duszy człowieka – powiedział bp Piotr Greger w bielskiej parafii Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka, która świętowała potrójny jubileusz

Niedziela bielsko-żywiecka 21/2023, str. IV-V

[ TEMATY ]

Bielsko‑Biała

PB

Jubileusz parafii śwętowało także młode pokolenie

Jubileusz parafii śwętowało także młode pokolenie

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wspólnota parafii na Osiedlu Karpackim dziękowała za powstanie parafii oraz 75 lat życia i 50 lat kapłaństwa emerytowanego proboszcza i budowniczego kościoła – ks. prał. dr. Jerzego Fryczowskiego. Z tym duchu bp Greger powiedział: Rocznica erygowania parafii to okazja do uwielbienia Boga nie tylko za to, że mamy kościół, ale nade wszystko za to, że my jesteśmy żywym Kościołem Chrystusa.

Nasza tożsamość

Uroczystej Mszy św. 6 maja przewodniczył jubilat. Homilię wygłosił bp Piotr Greger, który przed laty był wikariuszem parafii. – Z tych 50 lat kapłaństwa, ksiądz prałat niespełna 38 lat poświęcił tej wspólnocie. Był u jej początków i wśród tych ludzi dożył emerytury. Został tu posłany po to, aby przypomnieć o naszej tożsamości, o tym, co mówi nam dziś Bóg słowami św. Piotra, że jesteśmy wybranym plemieniem, królewskim kapłaństwem, narodem świętym, ludem przeznaczonym na własność Bogu, który nas wezwał z ciemności do przedziwnego, swojego światła – podkreślił bp Greger.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Świątynia na osiedlu

Reklama

Kaznodzieja przypomniał okoliczności powstania parafii erygowanej 1 maja 1983 r. przez ówczesnego biskupa katowickiego. – Budowa osiedla była podyktowana napływem ludzi z całej niemal Polski, przyjeżdżających do Bielska-Białej i znajdujących pracę zawodową, zwłaszcza w sektorze motoryzacyjnym i włókiennictwie. Mając to na uwadze, bp Herbert Bednorz postanowił, aby zadbać o formację religijną mieszkańców powstającego osiedla – mówił, wskazując na liczne owoce życia wspólnoty parafialnej, wyliczając m.in. kapłańskie, zakonne i misyjne powołania.

Wiele inicjatyw

Biskup nawiązał do osobistych wspomnień swojej posługi na „Trocliku” i podziękował ks. Fryczowskiemu za otwartość i życzliwość. – To były moje pierwsze lata posługiwania, ja się wtedy kapłaństwa uczyłem, a podobno dobrze jest uczyć się od najlepszych. Dziękuję za możliwość podejmowania wielu inicjatyw, co dla duszpasterza stawiającego pierwsze kroki jest czymś ogromnie ważnym – podsumował, życząc jubilatowi owocnego i radosnego posługiwania. Na zakończenie emerytowany proboszcz otrzymał od parafian 75 róż, wręczanych indywidualnie przez przedstawicieli całej wspólnoty.

Eucharystię celebrowali m.in. wikariusz generalny diecezji bielsko-żywieckiej ks. Marek Studenski, dyrektor Wydziału Duszpasterstwa Ogólnego ks. Piotr Hoffmann i ks. prał. Stanisław Puchała z archidiecezji katowickiej, były proboszcz parafii katedralnej Chrystusa Króla w Katowicach, a także obecny proboszcz parafii na Karpackim ks. Piotr Borgosz.

Wdzięczność

Ks. Fryczowski podziękował swojemu następcy za to, że w tym kościele i na probostwie czuje się jak u siebie. Wyraził wdzięczność licznym kapłanom obecnym w świątyni. Dziękował Bogu, że dał mu współpracować w parafii przez 6 lat z ks. Gregerem, który został biskupem. – Pamiętam takie momenty, gdy czasem bywa smutno wieczorem, to przypominam sobie, że Piotr jest biskupem. Wtedy wszystko mi przechodzi. Poważnie – mówił, nie kryjąc wzruszenia.

Uroczystą Mszę św. poprzedziły koncert oraz nabożeństwo majowe w wykonaniu Bielskiego Chóru Kameralnego. Przedstawiono także krótką historię parafii i budowy kościoła.

Wznoszenie świątyni na jednym z największych bielskich osiedli rozpoczęto w 1984 r. Nowy kościół konsekrował w grudniu 1989 r. bp Damian Zimoń. Parafia i świątynia otrzymały tytuł Jezusa Chrystusa Odkupiciela Człowieka – na pamiątkę wydania przez Jana Pawła II encykliki „Redemptor hominis”.

2023-05-17 10:11

Oceń: +1 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Bielsko-Biała: ustanowiono Nagrodę św. Maksymiliana Marii Kolbego

[ TEMATY ]

nagroda

Bielsko‑Biała

św. Maksymilian Kolbe

Archiwum Ojców Franciszkanów w Niepokalanowie

Promocja działalności ewangelizacyjnej oraz pobudzenie wrażliwości apostolskiej – to główne zadanie, jakie przyświeca ustanowionej właśnie Nagrodzie św. Maksymiliana Marii Kolbego, przyznawanej za działalność ewangelizacyjną i apostolską na terenie diecezji bielsko-żywieckiej. Wyróżnienie, przyznawane raz w roku w okolicach 8 stycznia, daty urodzin św. Maksymiliana Marii Kolbego – to kopia figurki „Matki Bożej zza drutów” z Centrum św. Maksymiliana w Harmężach.

Jak poinformował w specjalnym piśmie bp Roman Pindel, Nagroda przyznawana będzie za wybitne osiągnięcia na polu ewangelizacji, a jej celem jest promocja działalności ewangelizacyjnej oraz pobudzenie wrażliwości apostolskiej.
CZYTAJ DALEJ

Założycielka Niepokalanek

Z osobą m. Marceliny Darowskiej zetknęłam się dwa lata temu, kiedy to zaczynałam pracę w gimnazjum. Tradycją panującą w szkole, gdzie uczę, było organizowanie dwa razy w roku spotkań rekolekcyjnych dla nauczycieli w Domu Sióstr Niepokalanek w Szymanowie. Zgromadzenie to założyła właśnie Matka Marcelina. Z wielkim zaciekawieniem obserwowałam pracę sióstr i ich uczennic. Każdy wyjazd do Szymanowa był dla mnie kolejnym cennym doświadczeniem. Po pewnym czasie bardziej zainteresowałam się osobą Matki Marceliny i postanowiłam o niej napisać. Zaczęłam wtedy czytać wszelkie publikacje na jej temat. Wydawało mi się początkowo, że nic interesującego w tych książkach nie znajdę. Bo cóż może być ciekawego w życiorysie siostry zakonnej? I tu pełne zaskoczenie. Jednym tchem przeczytałam polecone mi książki. Matka Marcelina okazała się być obdarzona niezwykle bogatą osobowością, a jej życie mogłoby posłużyć za temat filmu, który - nie mam co do tego żadnych wątpliwości - zainteresowałby niejednego współczesnego widza. Zanim Matka Marcelina została przełożoną Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek - była szczęśliwą matką i żoną. W jej życiu nie zabrakło też dramatycznych momentów. W wieku dwudziestu pięciu lat została wdową, a w niecały rok po śmierci męża straciła swego dwuletniego synka. To nie koniec jej cierpień. Musiała jeszcze walczyć o życie swojego drugiego dziecka - maleńkiej Karoliny, której lekarze nie dawali szans na przeżycie. Młoda wdowa przezwyciężyła wszelkie kłopoty. Dziecko wyzdrowiało, a jej gospodarstwo było przykładem dla okolicznych posiadłości. Przez cały ten czas trudnych doświadczeń ani razu nie zwątpiła w miłość Boga, ani razu nie zbuntowała się przeciwko Jego woli. Jakże niezwykle mocna musiała być jej wiara! Mało tego, nie mając żadnego doświadczenia zakonnego, a jedynie pragnienie służenia Bogu, odważyła się zostać przełożoną - założycielką nowo tworzonego Zgromadzenia, którego głównym zadaniem miało być wychowanie dzieci i młodzieży. Nie na życiorysie Matki Marceliny chciałabym jednak skupić swą uwagę, mimo że jest on naprawdę bardzo ciekawy. Zainteresowanych odsyłam do książek poświęconych bohaterce tego tekstu1. To, co najcenniejsze, to nauki Matki Marceliny, jej przemyślenia i refleksje, ujęte często w formę jakże trafnych i aktualnych do dziś sentencji. Znaleźć je można w wydanej w 1997 r. przez Siostry Niepokalanki książce zatytułowanej Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej2. Wartości szczególnie ważne dla Matki Marceliny to przede wszystkim Bóg, miłość, rodzina, Ojczyzna, praca i to, czemu poświęciła całe swoje życie, czyli wychowywanie kolejnych młodych pokoleń. Wiele jest cennych wskazówek zawartych w słowach Matki Marceliny. Mnie, jako nauczycielkę, która dopiero zaczyna swoją pracę z młodzieżą, szczególnie zainteresowały te poświęcone wychowaniu. Pierwsze słowa, jakie przeczytałam, kiedy "na chybił trafił" otworzyłam książkę z myślami Matki Marceliny, brzmiały następująco: "Zadanie wielkie, praca kolosalna - z jednej strony łatwa, z drugiej bardzo trudna. Łatwa, bo serca dzieci to wosk, na którym wszystko łatwo się wyciska. Trudna, bo wosk wystawić na gorąco ognia lub słońca, a ślad jego cały się zgładzi. Dzieci przyjmują dobre i złe wrażenia, jedne zacierają drugie". Jakże trafnie oddają one pracę wychowawcy. Czytając te zdania, uświadomiłam sobie ogromną odpowiedzialność, jaką biorę za swoich wychowanków. To, co im przekażę, będzie miało wpływ na całe ich życie. I nie najważniejsza w tym momencie jest wiedza. Moim zadaniem, jako wychowawcy, jest pokazanie tym młodym ludziom właściwych wzorców zachowań. Jest to szczególnie ważne w dzisiejszych czasach, kiedy wciąż słyszymy o przypadkach, gdy młodzi ludzie zabijają swoich rówieśników, często nawet nie dostrzegając zła, które wyrządzili. Matka Marcelina cały czas miała świadomość odpowiedzialności za wychowanie młodych ludzi. Dlatego też tak wiele miejsca poświęciła sprawom rodziny, a w kształceniu dziewcząt ogromną wagę przywiązywała do przygotowania ich do roli matki i żony. Wierzyła bowiem, że to właśnie kobieta jest duchem rodziny, a od tego, jakie wartości przekażemy młodym ludziom, zależy odrodzenie całego społeczeństwa. Dziś również wiele miejsca podczas publicznych debat poświęca się sprawom rodziny. Mówi się o polityce prorodzinnej i o kryzysie rodziny. Może warto zatem sięgnąć po myśli Matki Marceliny. Znajdziemy tu oczywiste - wydawałoby się - prawdy, ale jak często przez nas zapominane. Polecam tę część nauk Matki Marceliny szczególnie dziewczętom, które zamierzają w niedługim czasie założyć własną rodzinę. Naprawdę znajdziecie tu wiele wskazówek pomocnych przy budowaniu własnego domu. Jak już wspominałam wcześniej - jestem młodą nauczycielką. Nie mam zatem bogatego doświadczenia pedagogicznego, wielu rzeczy muszę się jeszcze nauczyć. Wciąż borykam się z różnymi problemami wychowawczymi. Tak jak wielu młodych nauczycieli, staram się pogłębiać swoją wiedzę pedagogiczną, czytając chociażby różne publikacje poświęcone tym zagadnieniom. Panuje obecnie moda na nowoczesne, proponowane nam przez zachodnich autorów, sposoby wychowania. Ja jednak najważniejsze wskazówki pedagogiczne znalazłam w następujących słowach Matki Marceliny: " Rozwijać - nie wysilając, ubogacać - nie przeciążając, uczyć praktyczności - nie odzierając z poezji, hartować - nie zatwardzając, oczyszczać sumienie - nie dopuszczając skrupułów, uczyć miłości - bez czułostkowości, pobożności - bez dewoterii, zniżać się do dzieci w zabawach - nie zmalając siebie, aby następnie być w stanie wznieść dzieci do wysokości zadania". Oto - zdaniem Matki Marceliny - zadania nauczyciela. Mam nadzieję, że będę w stanie im sprostać. 1 Informacje na temat życia Matki Marceliny można znaleźć m.in. w następujących publikacjach: - Ewa Jabłońska-Deptuła, Zakorzeniać nadzieję. M. Marcelina Darowska o rodzinie i dla rodziny, Lublin 1996 - Marcelina Darowska - Niepokalański charyzmat wychowania, pod red. ks. Marka Chmielewskiego, Lublin 1996 - S. Grażyna (Jordan), Wychowanie to dzieło miłości, Szymanów 1997 2 Zawsze będę z Wami. Myśli i modlitwy błogosławionej Matki Marceliny Darowskiej, zebrały i opracowały s. M. Grażyna od Współpośrednictwa Matki Bożej, Anna Kosyra-Cieślak, Romana Szymczak, Szymanów 1977.
CZYTAJ DALEJ

Bp P. Kleszcz: U Boga nie ma rozdźwięku między myślą, słowem i czynem

2026-01-05 16:03

[ TEMATY ]

archdiecezja łódzka

Archiwum WSD OO Franciszkanów w Łodzi

Święcenia diakonatu w WSD OO. Franciszkanów w Łodzi

Święcenia diakonatu w WSD OO. Franciszkanów w Łodzi

W sanktuarium św. Antoniego Padewskiego w łódzkich Łagiewnikach panowało skupienie, podczas którego wybrzmiewały słowa: „Na początku było Słowo, a Słowo było u Boga, i Bogiem było Słowo. Ono było na początku u Boga. Wszystko przez Nie się stało, a bez Niego nic się nie stało, z tego, co się stało” wybrzmiewa mocniej niż dotychczas. W tej przestrzeni mocy Bożego Słowa bp Piotr Kleszcz OFMConv. udzielił święceń diakonatu bratu Władysławowi Molchanowi, klerykowi franciszkańskiego seminarium w Łodzi, pochodzącemu z Białorusi. Uroczystość nie zgromadziła tłumów, ale – jak podkreślił biskup: – dzisiaj gromadzi się wspólnota bardzo braterska, choć może mniej liczna niż zazwyczaj.

Święcenia diakonatu nie są zwieńczeniem drogi, lecz jej wyraźnym początkiem: - To nie jest koniec drogi. To jest dopiero początek pewnej pracy, pewnego zmagania, pewnego "tak", które będzie się domagało potwierdzenia w codziennym życiu – mówił bp Kleszcz, wskazując, że prawdziwa wiara nie zatrzymuje się na deklaracjach.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję