Reklama

Historia

Wygnani

Wynędzniali, głodni i zmęczeni podróżą byli rzucani w nieludzkie warunki. Wokół osad wyrastały grobowe, drewniane krzyże – jedyny ślad dramatu.

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Sowiecki najazd na Polskę 17 września oraz dokonany wraz z Niemcami rozbiór Rzeczypospolitej 28 września 1939 r. rozpoczęły proces włączania ziem wschodnich do ZSRR, którego skutkiem była realizacja programu depolonizacji tych ziem. Miały temu służyć masowe deportacje Polaków, które rozpoczęły się w lutym 1940 r., a skończyły latem 1941 r. W ten sposób zaczęły się powolna śmierć świata polskich Kresów oraz kolejny rozdział martyrologii narodu polskiego na nieludzkiej ziemi.

Zapowiedzią antypolskiej polityki na terenach zajętych przez Armię Czerwoną we wrześniu 1939 r. była propaganda, według której Sowieci, wkraczając do Polski, mieli wziąć pod ochronę życie i mienie ludności zachodniej Ukrainy i zachodniej Białorusi i wykląć „polskich panów”. Ponieważ celem Sowietów było trwałe przyłączenie tych ziem i umocnienie na nich swojej władzy, postanowiono dokonać ich depolonizacji przez osłabienie żywiołu polskiego, który na tych terenach często należał do społecznej elity, a potem dokonać jej sowietyzacji. Narzędziem tej polityki miały być znane już z wcześniejszych praktyk sowieckich masowe deportacje na Wschód.

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Ściśle tajna instrukcja

Reklama

Formalną podstawą deportacji Polaków w głąb ZSRR był rozkaz NKWD z 11 października 1939 r. wraz z załączoną doń Instrukcją o trybie przeprowadzenia deportacji antyradzieckiego elementu, opatrzoną klauzulą ścisłej tajności. Była to szczegółowo zaplanowana operacja logistyczna, precyzyjnie określająca przygotowanie do wysiedlenia odpowiednio wyszkolonych formacji, sposób transportowania deportowanych do „stacji załadowania” oraz ich załadunek do pociągów. Szkoleni do operacji żołnierze byli przekonani, że wysiedlani „są wrogami ustroju sowieckiego, dlatego nie można wykluczyć możliwości zbrojnego oporu ze strony wysiedlanych”. Plan zakładał wysiedlenie z jednej wsi kilku rodzin, przy czym przy wejściu do wagonów miano rozdzielać głowy rodzin od reszty. Operacja miała się rozpocząć o świcie. Według instrukcji, miano „działać twardo i zdecydowanie, bez najmniejszych demonstracji, hałasu i paniki”. Każda rodzina mogła zabrać przedmioty domowego użytku o wadze nie większej niż 100 kg. W każdym wagonie miało jechać dwadzieścia pięć osób, które miały do dyspozycji kilka pryczy, kubły do odchodów, latarnie i kraty. Wagony miały być zamykane od zewnątrz. Część z tych zarządzeń pozostała tylko na papierze.

Pierwsza fala deportacji rozpoczęła się z 9 na 10 lutego 1940 r. Tak zapamiętał tę noc jeden ze świadków: „10 lutego 1940 r., w nocy o drugiej godzinie, obudziło nas łomotanie w drzwi i okna. Usłyszeliśmy słowa rosyjskie: otkroj, czyli otwieraj. (...) Naszego tatę od razu oddzielili od nas. (...) Bydlęce wagony, którymi mieliśmy podróżować, stały już przygotowane. Wyposażone były w piętrowe prycze pokryte słomą po obu stronach wagonu. Był tam piecyk z rurą wychodzącą na zewnątrz oraz zasłonięty kącik z urządzeniami sanitarnymi, którego otwór wychodził również na zewnątrz. Nasza rodzina zajęła górną pryczę. Przez maleńkie okno można było cokolwiek zobaczyć. Było bardzo zimno, mróz wzrastał. (...) Mieliśmy tylko jedną pierzynę i koce. Staraliśmy się leżeć blisko siebie, aby się wspólnie ogrzewać. (...) Na postojach przynoszono nam w wiadrach gorącą, gotowaną wodę. Chleb otrzymywaliśmy rzadko. (...) Najbardziej tragicznym momentem był nasz przejazd przez granice. W wagonach nagle rozległ się płacz. Zaczęto śpiewać pieśni nabożne, modlono się, błagano Boga o ratunek i opiekę. Żegnaliśmy się z ukochaną Ojczyzną, z Matką Ziemią, na którą nie wszystkim było dane powrócić”.

Męczeński szlak

Reklama

10 lutego wysiedlono ponad 140 tys. mieszkańców Kresów – 50 tys. z terenów Białorusi i 90 tys. z Ukrainy. Deportacja dotyczyła wybranych wcześniej przez Rosjan i kolaborujących z nimi przedstawicieli mniejszości narodowych Polaków. Były to głównie rodziny osadników wojskowych i cywilnych, którzy objęli gospodarstwa po 1920 r., pracowników służby leśnej, przedstawicieli miejscowych władz oraz policjantów. Usuwano więc z reguły ludzi związanych ze „starym porządkiem”, którzy mogliby swoim autorytetem pociągnąć za sobą innych do oporu. Na ich miejsce mieli przyjść sowieccy urzędnicy lub zsowietyzowani kolaboranci pochodzący z tutejszych mniejszości narodowych.

W zimowej fali deportacji wywożono Polaków na daleką Północ, do Republiki Komi albo na Syberię. Pierwszy etap tej koszmarnej drogi to podróż pociągami, która trwała zwykle ok. 2 miesięcy, w warunkach -30, -40°C, głodu, braku elementarnej higieny, zatłoczenia i braku opieki sanitarnej. W takich warunkach musiało dochodzić do zgonów, zwłaszcza osób starszych i dzieci. Jeden ze świadków wspomina: „Była to bardzo ciężka podróż, w trzaskający mróz; nie zawsze wrzucano nam na postojach węgiel. Jednego dnia z obawy przed zamarznięciem ludzie porąbali i spalili dwie prycze”. Kiedy jeden z deportowanych prosił o interwencję lekarza dla jego chorego dziadka, padła odpowiedź: Felczera poka niet. Dziadek w końcu zmarł. Zatrzymano wtedy pociąg między stacjami i pozwolono rodzinie pochować go obok torów. Jeden z konwojentów skwitował całe wydarzenie lapidarnie: Pomior i wsio. Na nasypach były także wyrzucane z pociągów trupy małych dzieci.

Drugi etap podróży odbywał się saniami, furmankami lub samochodami ciężarowymi do miejsc osiedlenia, do samej tajgi, gdzie dalej, jak im wyjaśniono, był tylko las.

Jak przetrwać

Wynędzniali, głodni i zmęczeni byli rzucani w nieludzkie warunki. Czasem sami musieli zbudować lub wykopać dla siebie schronienie. Traktowani jako wrogowie i tania siła robocza byli przeznaczeni do prac leśnych i w kopalniach. Zwykle kwaterowano ich w prymitywnych barakach, które mieściły kilkanaście rodzin. W takich warunkach, z narzuconymi normami pracy dziennej, uczyli się strategii przetrwania. Wspólnym doświadczeniem deportowanych był głód. Niewielkie przydziały żywności przysługiwały wyłącznie pracującym, a niskie zarobki nie pozwalały na zakup żywności na wolnym rynku. Stąd częste były zgony. Wokół osad wyrastały grobowe, drewniane krzyże – jedyny, choć nietrwały, ślad dramatu, który każdego dnia się tam rozgrywał. W przetrwaniu pomagało utrzymanie dawnych przyzwyczajeń i zachowań, zwłaszcza praktyk religijnych.

Budynek otwartego w 2021 r. Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku otaczają wysokie słupy, które symbolizują tajgę, a obok stoi tiepłuszka – oryginalny, stojący na szerokich torach rosyjski wagon używany podczas wywózek. Dla osób, które przeżyły piekło nieludzkiej ziemi, to bolesny symbol ich losu, a dla nas, współczesnych, gdy patrzymy na Rosję – ostrzeżenie.

2023-02-07 13:52

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Wspomnienia jarosławskiej Sybiraczki

Dla Polaków takie nazwy jak Syberia i Sybir nie są tożsame. Chociaż oba wyrażenia odnoszą się do pewnej geograficznej części Rosji, to drugi termin stał się hasłem, kluczem, symbolem, idiomem represji, prześladowań wobec narodu polskiego od czasów carskich, a zwłaszcza czasów terroru stalinowskiego i totalitaryzmu radzieckiego. Świadkami i spadkobiercami tamtych czasów są Sybiracy, czyli uczestnicy polskiej martyrologii na Wschodzie, których dotknęły nieludzkie wysiedlenia, nie tylko do syberyjskiej części ZSSR. Sybiracy - według bł. Jana Pawła II - uosabiają wspaniałą i męczeńską zarazem historię polskiej ziemi. Jednak ich pokolenie powoli odchodzi do wieczności. Świadków coraz mniej. Stąd każde zamierzenie, które ma na celu upamiętnienie dla przyszłych pokoleń osób i wydarzeń „Golgoty Wschodu”, jest jak najbardziej godne zauważenia i poparcia.
CZYTAJ DALEJ

Kanada: biskupi przeciw eutanazji osób chorych psychicznie

2026-02-10 08:56

[ TEMATY ]

eutanazja

biskupi

przeciw

chorzy psychicznie

Adobe.Stock.pl

Kanadyjscy biskupi jednoznacznie poparli projekt ustawy, który ma zablokować rozszerzenie eutanazji na osoby, których jedyną diagnozą jest choroba psychiczna. W przyjętym oświadczeniu wskazują na zagrożenia moralne i społeczne oraz apelują o ochronę najbardziej bezbronnych.

Stała Rada Konferencji Katolickich Biskupów Kanady odniosła się do projektu ustawy, wniesionego kilka miesięcy temu do parlamentu. Przewiduje on uchylenie planowanego na 2027 rok rozszerzenia kryteriów eutanazji i wspomaganego samobójstwa o diagnozę choroby psychicznej.
CZYTAJ DALEJ

W dawnej diecezji Leona XIV odbywa się konferencja z okazji Światowego Dnia Chorego

2026-02-10 15:16

[ TEMATY ]

konferencja

Peru

dawna diecezja

Papielż Leon XIV

Adobe Stock

W poniedziałek w Chiclayo, w północnym Peru, kard. Michael Czerny, wysłannik papieża, otworzył trzydniową konferencję z okazji międzynarodowego 34. Światowego Dnia Chorego. W dawnej diecezji Leona XIV, położonej na północy Peru, w czasach jego biskupstwa, wszystko odbywa się obecnie wokół holistycznej opieki zdrowotnej i pielęgnacji. W konferencji pod hasłem „Pedagogika współczucia” poruszane są tematy dotyczące wymiaru fizycznego, psychologicznego, społecznego i duchowego człowieka.

Prefekt Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka odwiedził w imieniu papieża pacjentów szpitala, podkreślając kluczową rolę Kościoła w służbie zdrowia. Kościół stara się wspierać chorych nie tylko fizycznie, ale także duchowo i emocjonalnie. „Drodzy chorzy, chcę wam powiedzieć, że nie jesteście sami. Każdy z was jest otoczony miłością Boga i troską Kościoła” - wyjaśnił. W chwilach słabości Bóg jest szczególnie blisko człowieka i może przemienić cierpienie w „źródło łaski”. Ponadto podkreślił, że w duchowej opiece nad chorymi potrzebna jest „obecność i prostota” oraz „bliskość i konkretna pomoc” na wzór miłosiernego Samarytanina. Każdy najmniejszy gest pomocy i każde słowo otuchy skierowane do chorego są wyrazem chrześcijańskiej miłości bliźniego.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję