Reklama

Rodzina

Rozbroić bombę

Jak sobie radzić w kryzysie, gdy przychodzą sprzeczki, kłótnie, ciche dni? Gdy konflikt narasta, pogłębia się i jest coraz gorzej? Małżeńska rozmowa... tylko czy aż?

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

W ostatnim numerze „Niedzieli” podejmowaliśmy temat kryzysu małżeńskiego. Irena i Jerzy Grzybowscy, twórcy Spotkań Małżeńskich”, w artykule „Dwoje w kryzysie” przez przedstawienie faz małżeństwa przekonywali, że kryzys może być szansą. W tym numerze temat kontynuujemy, pokazując sposoby na wyjście z patowej sytuacji.

Przyczyna rozwodów

Przyczyny wielu rozstań na początku wydają się banalne. Zdecydowana większość orzeczeń o rozwodach opiera się na stwierdzeniu niezgodności charakterów. Bardzo wyraźnie pokazują to statystyki Rocznika Demograficznego 2018, wydanego przez Główny Urząd Statystyczny. Niezgodność charakterów była najczęstszą przyczyną rozwodów w Polsce w 2017 r. Co ciekawe, na drugim biegunie, czyli wśród najrzadszych przyczyn rozwodów, wymienia się niedobór seksualny, trudności mieszkaniowe i różnice światopoglądowe...

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Reklama

Ze statystykami się nie polemizuje, trudno jednak oczekiwać od nowożeńców, zwłaszcza na starcie ich wspólnej drogi, zgodności charakterów. Ewentualna zgodność to przecież pewien proces, wyzwanie dla młodych małżonków, droga, którą trzeba razem przejść. Tymczasem wiele par rezygnuje z wysiłku już na początku lub po pierwszym mocniejszym kryzysie. Oczywiście, w chwili, gdy sprawy trafiają do sądu, mamy już konflikt bardzo zaawansowany, a obie strony zdążyły wyrządzić sobie nawzajem wiele przykrości, niejednokrotnie – poważnych krzywd. Rodzi się pytanie: czy można byłoby uniknąć smutnego finału, gdyby się rozbroiło bombę przed wybuchem?

Spróbujmy dialogu

Sposobem na rozbrojenie bomby jest dialog. Coś, co możemy na potrzeby tego tekstu nazwać dialogiem małżeńskim. Trzeba od razu zaznaczyć, że dialog różni się nieco od zwykłej rozmowy. Przede wszystkim tym, że w dialogu – w przeciwieństwie do zwykłej rozmowy, a zwłaszcza w przeciwieństwie do dyskusji – najważniejsze jest nie tyle mówienie, ile słuchanie; nie tyle argumentowanie, przekonywanie, pokazywanie swoich racji, ile spokojne słuchanie drugiej strony i próba zrozumienia, co tak naprawdę współmałżonek chce nam powiedzieć.

Kobieta bezpieczna

Reklama

Popatrzmy zatem na dialog oczami kobiety. Często mówimy, że ktoś „owija w bawełnę”. Gdy kobiety mają jakiś problem, często nie mówią o nim wprost. Czekają z wypowiedzeniem tego, co najważniejsze, zastępując zasadniczą kwestię rzeczami nieistotnymi. Mężczyzna, jeśli o tym nie wie, może nie doczekać w cierpliwości końca wypowiedzi małżonki. Dlaczego kobiety nie mówią o sprawach naprawdę ważnych od razu? Dlaczego nie przechodzą do konkretów w pierwszym czy drugim zdaniu? Ponieważ potrzebują poczucia bezpieczeństwa. To jest ich największa potrzeba i oczekiwanie wobec mężczyzny. Kobieta chce i potrzebuje przy swoim mężczyźnie czuć się bezpiecznie. Im bardziej czuje się bezpieczna, tym mniej „owija w bawełnę”. Im mniej ma bezpieczeństwa ze strony mężczyzny, tym bardziej jest nieufna i utrzymuje dystans. Gdy takiego poczucia zupełnie brakuje, zaczyna unikać w rozmowie spraw istotnych. Kiedy jednak ma obok siebie słuchającego mężczyznę, łatwiej przechodzi do istoty sprawy. Warto zapamiętać, że to, co kobieta ma najważniejszego, najbardziej osobistego czy intymnego do powiedzenia, powie na końcu, nie na początku dialogu.

Mężczyzna dowartościowany

Trochę podobnie, ale jednocześnie inaczej jest z mężczyzną. Od kobiety swego życia potrzebuje on pełnej akceptacji i dowartościowania. Mężczyzna niedoceniony, zlekceważony i, nie daj Boże, poniżony przez kobietę czuje się odrzucony i jest zdruzgotany. Trudno więc budować jakąkolwiek relację w sytuacji, gdy zraniona męskość nie może znaleźć ukojenia w akceptacji kobiety. Aby zatem mężczyzna chciał i potrafił prowadzić dialog z żoną, potrzebuje jej jasnej i wyraźnej deklaracji: „Jesteś moim bohaterem, dajesz mi poczucie bezpieczeństwa, dobrze wypełniasz swoją rolę”.

Jak zatem radzić sobie w kryzysie, gdy przychodzą sprzeczki, potem kłótnie, następnie ciche dni, potem znów kłótnie itd.? Konflikt narasta, pogłębia się, jest coraz gorzej. Nie ma innego wyjścia: trzeba rozpocząć dialog. Przynajmniej jedna ze stron, w chwili spokojnej refleksji i w przypływie zdrowego rozsądku, powinna zaproponować: „Usiądźmy. Powiedz mi, jaki jest twój problem – chętnie i spokojnie cię wysłucham”. Warto przy tej okazji zadbać o drobiazgi zmieniające rzeczywistość: ciche, spokojne i akceptowalne dla obojga miejsce, może herbatę lub dobrą kawę, jakieś inne miłe drobnostki. No i zacznijmy od czegoś miłego: „Dziękuję ci, fajnie, że znalazłeś(-aś) czas dla mnie, doceniam twoje poświęcenie...”. A potem? Potem już tylko słuchanie.

Każdy może to zrobić

Reklama

Jestem przekonany, że każde małżeństwo może prowadzić taki dialog. Małżeństwa katolickie mają jednak ten dodatkowy przywilej, że w takiej rozmowie mogą się powoływać na łaskę sakramentu małżeństwa. Oznacza to, że mogą prosić Boga, który pobłogosławił ich związek, by teraz pomógł im ten związek odnowić, wzmocnić, dać mu nowe życie.

Nawet w głębokim i poważnym kryzysie, pomimo dotychczasowych trudnych, często dramatycznych doświadczeń, można zawsze odwoływać się do łaski danej nam przed ołtarzem w dniu naszych zaślubin.

Podziel się cytatem

Wtedy patrzyliśmy sobie w oczy z miłością, której teraz bardzo nam brakuje. Wtedy byliśmy przyjaciółmi albo przynajmniej bardzo chcieliśmy nimi być, a dziś nasza przyjaźń umiera. Czy da się ją uratować?

Na koniec warto dodać, że dialog może mieć jeszcze inny wymiar: można dialogować z Bogiem. Osobiście, indywidualnie, ale też ze współmałżonkiem. Jak we dwoje dialogować z Bogiem? To temat na zupełnie inną rozmowę...

Zasady dialogu
Są przynajmniej trzy zasady dialogu, które, jeśli zostaną złamane, mogą pogrzebać całe przedsięwzięcie.
Po pierwsze – pierwszeństwo słuchania przed mówieniem.
Nie powinno być dla mnie najważniejsze to, co ja myślę, ale to, co usłyszę od drugiej strony. Nie nastawiam się więc na argumentowanie, ale na słuchanie.
Zasada druga to mówienie o tym, co jest dla mnie ważne, a nie wytykanie błędów drugiej stronie. Oczywiście, w chwilach kryzysowych jest to trudne, ale trzeba pamiętać, by nie oskarżać. Kto chciałby usiąść do dialogu, by stać się obiektem serii ataków?
I trzecia żelazna zasada: nie przerywamy sobie. Gdy jedna strona mówi, druga słucha. Przestrzeganie tej zasady pozwala ratować dialogi, w których podejmowane są bardzo trudne tematy. W przeciwnym wypadku, jeśli zaczniemy sobie przerywać i wchodzić w słowo, prawdopodobnie się pokłócimy i to będzie koniec. Nie tylko dialogu, ale może i małżeństwa.

2020-01-14 10:24

Oceń: +4 -1

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Kard. Burke: kwestia komunii dla rozwodników powinna zostać wyłączona z obrad Synodu

[ TEMATY ]

rozwód

Synod o rodzinie

pl.wikipedia.org

Kard. Raymond Burke ubolewa z powodu przedsynodalnej dyskusji o komunii dla rozwodników, żyjących w związkach niesakramentalnych. Sprowokowały ją propozycje kard. Kaspera na lutowym konsystorzu, które powinny pozostać poufne. Zdaniem prefekta Trybunału Sygnatury Apostolskiej powstało wrażenie, że Kościół na najwyższym szczeblu kwestionuje swe nauczanie. „Słyszałem od kapłanów i biskupów, że wielu wiernych żyjących w takich sytuacjach żąda od nich komunii, bo zrozumieli, że Kościół już zmienił swe nauczanie. Takie zmiany są jednak niemożliwe” – powiedział kard. Burke w wywiadzie dla agencji CNS.

„Propozycje kard. Kaspera wcale nie są nowe – podkreślił amerykański kardynał. – Były one już wysuwane w przeszłości, a Kościół zawsze się im konsekwentnie sprzeciwiał, przypominając nauczanie o nierozerwalności małżeństwa. Nie potrafię sobie wyobrazić, jakbyśmy mogli przyjąć te propozycje, zachowując jednocześnie słowa Pana Jezusa, który mówi w Ewangelii św. Mateusza, że mężczyzna, który rozwodzi się ze swą żoną i wiąże się z inną popełnia cudzołóstwo. Osoba, która żyje w nieuregulowanym związku żyje w cudzołóstwie. Mam nadzieję, że zostanie to wyjaśnione, i że ta kwestia zostanie wyłączona z programu obrad”.
CZYTAJ DALEJ

Chrystus widzi człowieka, gdy ten siedzi jeszcze w cieniu grzechu

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

Zaproszenie anioła - „chodź, ukażę ci Oblubienicę, Małżonkę Baranka” - jest celowo zbudowane na tej samej formule, którą wcześniej zapowiedziano wizję Wielkiej Nierządnicy (Ap 17,1-3). Apokalipsa stawia naprzeciw siebie dwa miasta-kobiety: Babilon, cywilizację uwodzenia i przemocy, oraz Jeruzalem, wspólnotę wierności. Widzenie z „góry wielkiej i wyniosłej” podejmuje Ezechielową wizję nowej świątyni; Miasto Święte „zstępuje z nieba od Boga” - ostateczna wspólnota zbawionych nie jest produktem ludzkiej strategii, lecz darem, i jaśnieje „chwałą Boga” jak drogocenny kamień. Architektura ma sens teologiczny. Dwanaście bram z imionami dwunastu pokoleń synów Izraela pochodzi wprost z finału Ezechiela (Ez 48,30-35); bramy wychodzą na cztery strony świata - po trzy na wschód, północ, południe i zachód - miasto jest otwarte na wszystkie kierunki, z których Bóg zgromadzi swoich. Dwanaście warstw fundamentu nosi „dwanaście imion dwunastu Apostołów Baranka” - jak u Pawła: „zbudowani na fundamencie apostołów i proroków” (Ef 2,20). W jednym obrazie spotykają się Izrael i Kościół; Bóg nie zrywa swojej historii, lecz prowadzi ją do pełni. W święto Bartłomieja szczególnego blasku nabiera zdanie o imionach wpisanych w fundamenty. O samym apostole Ewangelie synoptyczne mówią tylko w listach Dwunastu, zawsze obok Filipa - co od dawna skłania do utożsamienia go z Natanaelem, którego do Jezusa przyprowadził Filip. Euzebiusz z Cezarei przekazuje w „Historii kościelnej” tradycję o jego misji na Wschodzie, gdzie Pantajnos miał zastać pozostawioną przez niego Ewangelię Mateusza; tradycja ormiańska czci go jako swojego apostoła i męczennika. Apostoł nie jest w Kościele jedynie wspomnieniem - jest warstwą fundamentu, na którym Bóg wznosi wieczne miasto.
CZYTAJ DALEJ

Bojanice. Przed ks. Marcinem Mazurem nowe zadanie

2026-08-24 11:57

[ TEMATY ]

Matka Boża Częstochowska

bp Marek Mendyk

strażacy

odpust parafialny

Bojanice

ks. Marcin Mazur

kapelan strażaków

ks. Mirosław Benedyk/Niedziela

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Ks. Marcin Mazur – kapelan powiatowy straży pożarnej powiatu świdnickiego

Wszystko zaczęło się od odpustowej modlitwy przed wizerunkiem Jasnogórskiej Pani. Jednak zanim uroczystość w Bojanicach dobiegła końca, padły słowa, których miejscowy proboszcz i jego parafianie długo nie zapomną.

Parafia Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej w Bojanicach przeżywała 23 sierpnia odpust parafialny. Uroczystej Eucharystii przewodniczył bp Marek Mendyk. Wraz z nim przy ołtarzu stanęli: proboszcz ks. Marcin Mazur, o. Samuel Karwacki – nowy pauliński proboszcz parafii św. Józefa Oblubieńca w Świdnicy, ks. Łukasz Trzeciak, dyrektor Wydziału Gospodarczego Świdnickiej Kurii Biskupiej oraz ks. Bogdan Deroń, wieloletni proboszcz parafii w Lutomii Dolnej.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję