Słowa Twoje, Panie, są duchem i życiem” (J 6, 63) – wiedziała o tym patronka tego kościoła. Wiedzą o tym ci, którzy w Koronce do Bożego Miłosierdzia powierzają swoje i innych troski, zmartwienia, kłopoty, nierozwiązane sprawy. Świątynia stosunkowo młoda, bo wybudowana pod koniec XX wieku, usytuowana jest w samym środku codziennego życia, krzątania, przy rynku, sklepach, przystankach tramwajowych. W środku krzyż – papieski pastorał, z umierającym Chrystusem. Tak wymowny, tak poruszający serce, tak dotykający każdego, kto na niego spojrzy. Za rok parafia obchodzić będzie 20-lecie istnienia, za tydzień świętować kolejny raz swoje związanie ze św. Faustyną. Codziennie o godz. 15 – w Godzinie Miłosierdzia – jest wystawienie Najświętszego Sakramentu i adoracja do Mszy św. wieczornej.
Przed kościołem, w parku, z wyciągniętymi do nas dłońmi – św. Faustyna, patronka miasta. Pomnik widzi każdy, kto przechodzi obok tego miejsca. Widzą go przejeżdżający komunikacją miejską, robiący zakupy, biegnący rano do pracy, młodzi spieszący się do szkoły. Niedaleko jest park Wenecja. To w nim młoda dziewczyna – Helenka Kowalska miała pierwsze objawienia. Stąd też blisko do jej domu przy ul. Krośnieńskiej 9 i katedry, w której się modliła. Kościół św. Faustyny jest tu jakby centrum, z którego rozchodzą się ślady stóp naszej łódzkiej świętej. I obierając azymut na pl. Niepodległości, można dotrzeć w miejsca, które tak bardzo tchną miłosierdziem i duchem św. Faustyny. I pewnie dlatego wokół niego taki ruch, gwar i tłok. I pośród wielu osób niektórzy trzymający w ręku różaniec, ale też ci, którzy czytając napis na pomniku „Jezu, ufam Tobie”, wypowiedzą w sercu te słowa.
Uroczystość dziękczynienia za dar wiary w 400. rocznicę erygowania parafii w Strzelcach Wielkich przeżywali parafianie i zaproszeni goście w niedzielę 16 lipca br.
W tutejszym sanktuarium Matki Bożej Strzeleckiej dziękowano za otrzymane przez wieki dary, za kapłanów, za dobroczyńców i wszystkich, którzy wspólnotę parafialną przez wieki tworzyli. Uroczystość rozpoczęła się Mszą św., w trakcie której poświęcono nowe organy.
„Należy pani do rodziny papieskiej” – powiedział mi kiedyś kard. Stanisław Dziwisz. Przyjęłam te słowa ze wzruszeniem, ale dopiero po latach zrozumiałam, jak wiele w nich było prawdy. Bo są takie rodziny, które najpierw poznaje się przez dokumenty, archiwa, świadectwa i żmudne badania, a potem odkrywa się, że weszły głęboko w serce. Tak właśnie było ze mną i z Wojtyłami.
Z Wojtyłami naprawdę związałam część życia. Najpierw była wieloletnia praca: biografia Emilii i Karola Wojtyłów, potem Edmunda, brata Papieża, godziny spędzone nad źródłami, rozmowy, porównywanie relacji, mozolne odtwarzanie losów ludzi, o których świat zwykle pamięta tylko dlatego, że wydali na świat świętego. Z czasem jednak przestała to być wyłącznie praca. Coraz mocniej czułam, że obcuję nie tylko z historią, ale z tajemnicą domu, z którego wyrósł człowiek zdolny poruszyć sumienie świata. Dlatego 18 maja nigdy nie jest dla mnie tylko rocznicą urodzin Jana Pawła II. Ten dzień zawsze prowadzi mnie do Wadowic. Do skromnego mieszkania. Do matki, która kochała małego Lolusia bez granic i powtarzała, że „to dziecko będzie kimś wielkim”. Do ojca, który więcej mówił klęcząc, niż inni potrafią powiedzieć słowami. Do starszego brata Edmunda, który poświęcił swe młode życie, gdy jako lekarz ofiarnie służył chorej (zaraził się od niej szkarlatyną). Im dłużej zajmuję się tą rodziną, tym mocniej widzę, że świętość Jana Pawła II nie zaczęła się ani w seminarium, ani na Stolicy Piotrowej. Zaczęła się w domu.
Jeszcze kilka lat temu wielu seniorów nie myślało o uchwytach w łazience, balkoniku czy wygodniejszym łóżku. Dziś coraz więcej osób starszych mieszka samotnie, a zwykłe codzienne czynności potrafią stać się dużym wyzwaniem. Problem zauważają również dzieci i wnuki, które coraz częściej szukają sposobów, by poprawić bezpieczeństwo swoich bliskich bez odbierania im samodzielności. Czasami wystarczy kilka prostych zmian, by życie seniora stało się spokojniejsze, wygodniejsze i po prostu bezpieczniejsze.
Takie zdanie bardzo często można dziś usłyszeć od seniorów.
W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.