Reklama

Kościół nad Odrą i Bałtykiem

na krawędzi

Odejścia

Niedziela szczecińsko-kamieńska 8/2013, str. 8

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

abdykacja

Urszula Koszarek

Ojciec Święty na wyciągnięcie ręki

Ojciec Święty na wyciągnięcie ręki

Bądź na bieżąco!

Zapisz się do newslettera

Wiem, wszyscy o tym teraz mówią, ale jak nie myśleć, nie mówić? Toż to wydarzenie bez precedensu - ostatni raz coś podobnego wydarzyło się w XIII wieku, a tło tamtych średniowiecznych wydarzeń było najzupełniej inne. Oto papież Benedykt XVI zapowiedział swoją abdykację. 28 lutego o godz. 20 przestanie być papieżem, prawdopodobnie dokona swoich dni w jakimś klasztorze na modlitwie i pracy naukowej. Ojciec Święty przedstawił swoją decyzję spokojnie, zapewnił, że podjął ją po głębokiej modlitwie i w całkowitej wolności. Pokornie przedstawił motywy: osłabły w nim siły fizyczne i duchowe tak, że musi uznać swoją niezdolność do dobrego wykonywania powierzonej posługi. Papież odchodzi, cicho, spokojnie, pokornie… Osiem lat temu odchodził Jan Paweł II, też cicho, spokojnie i pokornie, ale przecież zupełnie inaczej… Nie mogę przestać myśleć o dwóch tak radykalnie różnych odejściach ostatnich papieży.

Reklama

Mam osobiste wspomnienie - byliśmy z córkami w Rzymie na początku 2004 r. Ojciec Konrad sprawił nam ogromną radość - zaprosił nas na audiencję do Ojca Świętego. Była na tej audiencji stosunkowo niewielka grupa ludzi, zatem każdy miał możliwość podejścia, zamieniania kilku słów, ucałowania Pierścienia Rybaka. Pamiętam, jakie wrażenie zrobiło wówczas na mnie widoczne unieruchomienie Ojca Świętego: siedział na swoim wózku, drżała mu ręka, starał się uśmiechać i słuchać, ale widać było, że sprawia mu to ogromną trudność. To był czas, w którym wielu watykanistów wyrażało pogląd, że Jan Paweł II nie ma już siły, by kierować Kościołem, że problemy wokół rosną, a nie ma komu ich rozwiązywać, że powinien odejść i zostawić miejsce komuś młodszemu, silniejszemu. Nawet ludzie życzliwi Kościołowi wyrażali publicznie przypuszczenia, że ten wyjątkowy papież zdobędzie się na decyzję bez precedensu i abdykuje. Gdy Ojciec Święty mimo to trwał, gdy mówił, że nikt sam z krzyża nie schodzi - wyśmiewano Starca, wytykano mu nieporadność, przebąkiwano o „przyrośnięciu do stołka”. Tymczasem Ojciec Święty, chorując i umierając na oczach świata, pełnił swoją rolę - umacniał w wierze, dawał świadectwo o śmierci jako „przechodzeniu do Domu Ojca”. Światu, który chciał zapomnieć o śmierci lub który ze śmierci robił widowisko rodem z horroru; światu, który bojąc się prawdziwego życia i prawdziwego umierania, promował eutanazję - temu światu Jan Paweł II pokazywał godność ludzkiej śmierci. Pamiętam, jak wówczas dziwiliśmy się, że im Ojciec Święty słabszy, tym lepiej przez niego widać Pana Jezusa…

Pomóż w rozwoju naszego portalu

Wspieram

Papież Benedykt XVI wszystkich zaskoczył - nic nie wskazywało na to, że brak mu sił. Nie miał nigdy żywiołowości Jana Pawła II z czasów jego zdrowia, ale też daleko mu było do obrazu chorego papieża z czasów końca pontyfikatu Poprzednika. Jego książki, encykliki, przemówienia są niesamowicie głębokie, przemyślane w najdrobniejszych szczegółach, poruszające do głębi - o jakim osłabieniu sił duchowych tu mowa? Więc zdumienie i niemało złośliwych komentarzy: „Czy Benedykt XVI, aby na pewno czytał «Quo vadis»? Tego papieża zapamiętamy jedynie z tego powodu, że abdykował! To ucieczka przed problemami, zwłaszcza tymi, które stwarza watykańska kuria - pewnie załamał się po rewelacjach wyniesionych na światło dzienne przez kamerdynera”. Tymczasem Ojciec Święty z pokorą, usuwając się w cień, daje światu zdumiewające świadectwo. W tym świecie na każdym poziomie walczy się o władzę, a gdy się ją już ma, robi się wszystko, by jej nie utracić. Władzę się posiada dla niej samej, nie dla rozwiązywania problemów społeczności i ludzi, za których się odpowiada. Temu światu papież, który rzeczywiście nie musi sobie niczego zarzucać, powiada, że jego siły fizyczne i duchowe nie pozwalają mu „w sposób należyty sprawować posługi Piotrowej”. Pokora, dystans do siebie, głęboka świadomość, kto naprawdę rządzi Kościołem. Władza jako służba, nie przywilej…

Dwa diametralnie różne świadectwa - rodzi się pokusa postawienia pytania, które jest dobre? Czy lepiej zadecydował Jan Paweł II, nie rezygnując z posługi mimo ciężkiej choroby, czy lepiej Benedykt XVI, rezygnując w chwili, gdy zewnętrzni obserwatorzy nie dostrzegali żadnych oznak jego słabości? Otóż to źle postawione pytanie. Obie decyzje są wspaniałym darem, głębokim świadectwem. Żyjemy naprawdę w błogosławionych czasach, mogąc korzystać z tak różnych, a zarazem tak głębokich świadectw. Czy nie na tym polega prawdziwy pluralizm? Pochwała różnorodności…

2013-02-20 12:33

Oceń: 0 0

Reklama

Wybrane dla Ciebie

Abdykacja

Niedziela Ogólnopolska 37/2016, str. 10-12

[ TEMATY ]

Benedykt XVI

Grzegorz Gałązka

Publikujemy fragment książki „Benedykt XVI. Ostatnie rozmowy”. To zapis wywiadu rzeki, który z Papieżem Seniorem przeprowadził Peter Seewald. Wybraliśmy wypowiedź, która dotyczy decyzji Benedykta XVI o ustąpieniu z urzędu papieskiego

PETER SEEWALD: – Przejdźmy do decyzji, która już sama w sobie czyni zakończony pontyfikat wydarzeniem historycznym. Swoją decyzją po raz pierwszy w historii Kościoła faktycznie sprawujący władzę „pontifex” ustąpił z urzędu. Tym rewolucyjnym aktem nikt bardziej nie przemienił papiestwa w nowożytności. Stało się ono nowocześniejsze, w pewnym sensie także bardziej ludzkie, bliższe Piotrowych korzeni. W 2010 r. w książce „Światłość świata” padło stwierdzenie: „Jeśli papież fizycznie lub psychicznie nie jest w stanie sprawować powierzonej mu władzy, ma prawo, a niekiedy nawet obowiązek zrezygnować ze stanowiska”. Czy mimo to trzeba było przejść wewnętrzną walkę, aby zdecydować się na taki krok?
CZYTAJ DALEJ

Kto otwiera dłoń, temu otwiera się wnętrze

[ TEMATY ]

Ks. Krzysztof Młotek

Glossa Marginalia

Adobe Stock

„Ku wolności wyswobodził nas Chrystus”. Wczorajsze zdanie wraca jako nagłówek całego rozdziału o wolności, a Paweł natychmiast pokazuje, że jest ona dla niego przedmiotem sporu na śmierć i życie: „oto ja, Paweł, mówię wam: jeżeli poddacie się obrzezaniu, Chrystus wam się na nic nie przyda”. Uroczyste „ja, Paweł” brzmi jak podpis pod aktem. Sprawa dotyczy roszczenia, jakie z rytem związano. Kto przyjmuje obrzezanie jako warunek zbawienia, ten „zobowiązany jest wypełnić całe Prawo” i przenosi ufność z Chrystusa na system własnych wykonań. „Zerwaliście z Chrystusem wszyscy, którzy szukacie usprawiedliwienia w Prawie; wypadliście z łaski”. Zdanie o „wypadnięciu z łaski” (exepesate tēs charitos) jest jednym z najpoważniejszych w całym Corpus Paulinum. Łaskę można utracić nie tylko przez rozwiązłość, także przez religijną buchalterię, która chce się przed Bogiem wylegitymować sobą. Alternatywę Paweł opisuje jako oczekiwanie: „my zaś z pomocą Ducha dzięki wierze wyczekujemy spodziewanej sprawiedliwości”. Nadzieja zamiast roszczenia, wyczekiwanie zamiast faktury. Finał daje formułę, która godzi wszystkie spory o wiarę i uczynki, zanim wybuchły: „w Chrystusie Jezusie ani obrzezanie, ani jego brak nie mają żadnego znaczenia, tylko wiara, która działa przez miłość”, po łacinie fides quae per caritatem operatur. Wiara działa, a działa przez miłość. Scholastyka zrobi z tego wersetu definicję wiary uformowanej (fides caritate formata). Dzisiejszy patron, bł. Honorat Koźmiński, jest ilustracją tej formuły w polskich dziejach. Kapucyn zamknięty przez zaborcę w klasztornej klauzurze, pozbawiony zwyczajnych narzędzi działania, stworzył z konfesjonału dziesiątki ukrytych zgromadzeń bezhabitowych. Wiara, której odebrano wszystko oprócz miłości, znalazła drogę, bo miłość jest drogą, której zamknąć się nie da.
CZYTAJ DALEJ

Bp Lityński do kleryków: Wzrastajcie, pomimo przeszkód – łaski Pana wam nie zabraknie!

2026-10-13 17:48

[ TEMATY ]

inauguracja roku akademickeigo

Wyższe Seminarium Duchowne w Gorzowie Wlkp.

Karolina Krasowska

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków

W Wyższym Seminarium Duchownym w Gorzowie Wlkp. 13 października odbyła się uroczysta inauguracja roku akademickiego. Na pierwszym roku formację do kapłaństwa podejmuje 6 kleryków.

Tegoroczna inauguracja odbyła się po raz 80. w historii Zielonogórsko-Gorzowskiego Wyższego Seminarium Duchownego. Rozpoczęła się w seminaryjnej kaplicy od Mszy św., której przewodniczył bp Tadeusz Lityński. Homilię wygłosił bp Adrian Put, który podkreślił, że decyzja o kapłaństwie musi dokonać się w wolności kandydata. - 6 lat tego czasu tutaj jest po to, żeby dojrzeć do tej wolności, którą przynosi nam Ewangelia. "Czy chcesz?" Nie czy będziesz dobry księdzem, nie czy będziesz duże grupy prowadził formacyjne, nie czy będziesz piękne kościoły budował albo świetne grupy Caritas prowadził. Na początku będzie ciebie biskup pytał: "czy chcesz?", "czy jest w tobie tyle wolności, która płynie z Ewangelii, aby podjąć się tego zadania?" – mówił bp Adrian Put. - Wiecie, że czasami są bracia, którzy z różnych powodów mówią: "A jednak nie". To ja dzisiaj was proszę i dzisiaj do was kieruję to słowo. To zanim będziesz odpowiadał biskupowi w katedrze i będziesz słyszał ten głos pełen ufności, wiary, nadziei, ale i trochę lęku, to dojrzyj do tego, żeby odpowiadać w wolności: "tak, chcę". Bo dzisiaj nikt ci nie zagwarantuje, co będziesz robił – kontynuował biskup. - Z biskupem diecezjalnym mamy takie doświadczenia, jak jeździmy po wizytacji szczególnie w tym okresie albo w okresie zimowym, ilu naszych braci w tym okresie tak naprawdę stać tylko na to, żeby ogrzać sypialnię i trochę łazienki, ale są wśród tych ludzi. Ilu naszych braci zmaga się z wieloma remontami, różnymi trudnościami, ale są, bo odpowiedzieli sobie na pytanie, dlaczego chcę, jaka jest moja wolność. Są takie wioski ciągle na naszym terenie, gdzie państwa polskiego już dawno nie ma. Nie ma policji, nie ma szkoły, nie ma poczty, nie ma nawet przystanku autobusowego, ale jest kościół, do którego systematycznie przyjeżdża ksiądz. Tam nawet młodych już nie ma, ale przyjeżdża ksiądz, który głosi Ewangelię Bożą i ile razy było słychać, że tylko ksiądz nam tutaj został – zauważył bp Put. - Więc ja wam nie zagwarantuje, biskup diecezjalny wam nie zagwarantuje tego czy będziecie pracowali na wielkiej parafii i mieli sukcesy, czy będziecie na małej wspólnocie parafialnej, gdzie trzeba będzie troszkę walczyć też o byt. Niczego wam zagwarantować nie możemy poza Ewangelią Jezusa Chrystusa i poza wolnością, do której wzywa nas Chrystus. Więc bardzo pokornie was proszę, abyście ten czas seminaryjny wykorzystali na to, aby dojrzeć w wolności do odpowiedzi na pytanie: "czy chcesz?". Nikt ciebie do święceń nie będzie popychał. To musi być twoja i tylko wyłącznie twoja wolna wola. Chcę, bo wiem, że skoro chcę, to Pan ma dla mnie jakiś plan. I czy będę tam, czy będę gdzie indziej. Czy będę w takiej wspólnocie, czy innej, czy będę miał takie zadanie czy inne, to będzie to moje miejsce zbawienia w wolności – podkreślił biskup.
CZYTAJ DALEJ

Reklama

Najczęściej czytane

REKLAMA

W związku z tym, iż od dnia 25 maja 2018 roku obowiązuje Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia Dyrektywy 95/46/WE (ogólne rozporządzenie o ochronie danych) uprzejmie Państwa informujemy, iż nasza organizacja, mając szczególnie na względzie bezpieczeństwo danych osobowych, które przetwarza, wdrożyła System Zarządzania Bezpieczeństwem Informacji w rozumieniu odpowiednich polityk ochrony danych (zgodnie z art. 24 ust. 2 przedmiotowego rozporządzenia ogólnego). W celu dochowania należytej staranności w kontekście ochrony danych osobowych, Zarząd Instytutu NIEDZIELA wyznaczył w organizacji Inspektora Ochrony Danych.
Więcej o polityce prywatności czytaj TUTAJ.

Akceptuję